Wołyń, banderyzm, ekshumacje - debata o relacjach polsko-ukraińskich

15 stycznia 2026 roku w Centrum Kształcenia Młodzieży "Kuźnia" odbyła się debata współorganizowana przez Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć. Dyskutowano m.in. o pamięci ofiar ludobójstwa, kulcie banderowskich zbrodniarzy i blokadzie ekshumacji. Do panelu dyskusyjnego zaproszono przedstawicieli środowisk patriotycznych, w tym kresowych, a także badaczy tematyki i publicystów. W debacie wzięli udział:

  • Zdzisław Żurowski, świadek zbrodni OUN-UPA w miejscowości Janowa Dolina na Wołyniu;
  • dr Krzysztof Kawęcki, politolog, prezes Stowarzyszenia "Wiara i Czyn";
  • Leszek Żebrowski, publicysta historyczny;
  • dr Michał Siekierka, wiceprezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu;
  • Łukasz Warzecha, publicysta "Do Rzeczy". 
    Spotkanie prowadził Paweł Zdziarski.

Debata miała wyraźnie jednostronny, intencjonalnie „kresowy” charakter i od początku była pomyślana jako odpowiedź na – zdaniem organizatorów – marginalizowanie głosu świadków i badaczy ludobójstwa wołyńskiego w głównym nurcie debaty publicznej. 

Prowadzący Paweł Zdziarski jasno postawił tezę, że relacje polsko-ukraińskie od lat budowane są kosztem prawdy historycznej, pamięci ofiar i elementarnej sprawiedliwości, a celem spotkania było oddanie głosu tym, którzy przez dekady byli spychani na margines.



Najbardziej osobisty i emocjonalny ton nadało wystąpienie Zdzisława Żurowskiego, świadka rzezi w Janowej Dolinie. Jego wypowiedź była nie tyle analizą polityczną, co świadectwem życia naznaczonego traumą, przemilczeniem i strachem. Żurowski podkreślał, że przez dziesięciolecia nie wolno było mówić o Wołyniu, a po 1989 roku – mimo formalnej wolności słowa – temat wciąż pozostawał niewygodny, zwłaszcza w relacjach z Ukrainą. Z jego perspektywy wojna rosyjsko-ukraińska dodatkowo skomplikowała sytuację: pomoc Ukrainie nie powinna oznaczać rezygnacji z prawdy, tym bardziej że – jak twierdził – ukraińskie władze konsekwentnie blokują ekshumacje, ponieważ one obnażają skalę i charakter zbrodni. Jego relacja z dzieciństwa, zakończona ucieczką z Janowej Doliny tuż przed masakrą, była mocnym oskarżeniem zarówno sprawców, jak i późniejszego milczenia.

Dr Michał Siekierka mówił już z perspektywy drugiego pokolenia – wnuka świadka i działacza, który od lat zajmuje się dokumentowaniem zbrodni. W jego ocenie marginalizacja Kresowian była świadomą decyzją polityczną III RP. Argumentował, że po 1989 roku priorytetem elit było szybkie uregulowanie granic i „dobrych relacji” z sąsiadami, a głosy domagające się rozliczeń historycznych uznano za przeszkodę w polityce zagranicznej. Siekierka mocno akcentował, że kresowianom przypisywano fałszywe intencje: rewizjonizm, chęć zemsty czy zmiany granic, podczas gdy w rzeczywistości domagali się oni jedynie pamięci, prawdy i godnego pochówku ofiar. Krytykował także „symetryzm” w podejściu do historii – jego zdaniem Polska wykonała gesty (jak przeprosiny za Akcję „Wisła”), licząc na analogiczne działania Ukrainy, które nigdy nie nastąpiły.

Dr Krzysztof Kawęcki nadał debacie wyraźnie politologiczny i systemowy wymiar. Wskazywał na abdykację państwa polskiego z obowiązku obrony własnej narracji historycznej i bezkrytyczne przyjęcie ukraińskiego punktu widzenia przez część elit, historyków i publicystów. Jego zdaniem Ukraina prowadzi konsekwentną, państwowo wspieraną politykę historyczną, opartą na heroizacji OUN-UPA, podczas gdy Polska ogranicza się do symbolicznych gestów i oczekiwań przeprosin. Kawęcki podkreślał, że problem nie dotyczy wyłącznie Wołynia, lecz całej tradycji ukraińskiego nacjonalizmu, gloryfikowanej jako „walka narodowowyzwoleńcza”, oraz że złudzenia co do przyszłego pojednania są politycznie i historycznie nieuzasadnione.

Historyk Leszek Żebrowski skoncentrował się na kwestii podwójnych standardów w debacie publicznej. Zwracał uwagę, że polskie podziemie niepodległościowe bywa bez większych oporów piętnowane i oskarżane o zbrodnie, podczas gdy Bandera czy Szuchewycz pozostają w dużej mierze „nietykalni” w dyskursie międzynarodowym i części polskich mediów. W jego ocenie nie ma realnej przestrzeni do uczciwej debaty ze stroną ukraińską, ponieważ ta nie jest zainteresowana dialogiem, a polskie państwo zamiast wspierać własnych obywateli i badaczy, często działa wbrew nim lub pozostaje bierne.

Całość debaty spinało przekonanie, że przemilczenie Wołynia było i jest formą wtórnej krzywdy wobec ofiar oraz że bez nazwania ludobójstwa po imieniu, bez ekshumacji i bez jednoznacznego potępienia sprawców, mówienie o „dobrych relacjach polsko-ukraińskich” pozostaje fikcją. Uczestnicy zgodnie uznawali, że inicjatywa leży dziś głównie po stronie środowisk obywatelskich, ponieważ państwo polskie przez dekady nie było gotowe stanąć po stronie własnej pamięci historycznej.

Relacja wideo: Michał KK


Blogpress


Popularne posty z tego bloga

Prof. Marek Jan Chodakiewicz "Myśli wolnego Polaka"

Choć dobra zmiana trwa, do zwycięstwa jeszcze daleko - Obchody 74. miesięcznicy smoleńskiej