
Drugi z paneli sobotniej odsłony Kongresu Polska Wielki Projekt nosił tytuł: "Jak obywatele mogą przejąć kontrolę nad polityką?". Uczestnikami debaty, która odbyła się w Arkadach Kubickiego w Warszawie byli: Michał. K. Ujazdowski, Paweł Soloch, prof. Zbigniew Rau, Paweł Dobrowolski. Panel prowadził Marek Pyza.
Ekonomista Paweł Dobrowolski, absolwent Harvardu, prezes Fundacji Obywatelskiego Rozwoju mówił o dostępie obywateli do informacji publicznej.

"W demokracji, jeżeli chcemy władzę rozliczać, to jako obywatele potrzebujemy mieć dostęp do informacji. Bez informacji o tym co władza robi, jak i jakim kosztem, co osiągnęła w stosunku do planów, nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy władza dobrze nami rządzi". - przekonywał. - "Dostęp do informacji to nie jest tylko kwestia litery prawa, ale też kultury i zwyczaju, a na kulturę dostępu do informacji my jako zwyczajni obywatele możemy wpływać". - stwierdził.
Tymczasem urzędowe rejestry są chowane i niedostępne, często przy nadużyciu zasady ochrony danych osobowych. Inaczej jest w innych krajach, gdzie odpowiedniki naszych ksiąg wieczystych, Krajowego Rejestru Sądowego czy Rejestru Skazanych są dla obywateli dostępne. W USA np. każdy może mieć wgląd w tzw. arrest book.
Sądy są władzą, a każdą władzę powinniśmy nadzorować - powiedział Paweł Dobrowolski - wiedzieć kto i jak orzeka. Jego zdaniem, wszystkie orzeczenia sądów, bez anonimizacji, powinny być dostępne dla każdego, gdyż wszystko co dzieje się w sądach jest sprawą publiczną.
Prof. Zbigniew Rau - prawnik, kierownik Centrum Myśli Polityczno-Prawnej Uniwersytetu Łódzkiego mówił o relacjach partii ze społeczeństwem obywatelskim. Jego wystąpienie pt. "Ku silnej demokracji" odtworzono na telebimach.

Prof. Rau mówił o wyborach samorządowych w Polsce po 1989 roku. Jego zdaniem, obecny stan prawny stanowi systemową gwarancję faktycznego uwiądu społeczeństwa obywatelskiego w Polsce samorządowej. Rozwiązania ustawowe z 2002 roku (dot. wybieralności jednoosobowego organu wykonawczego - wójta, burmistrza, prezydenta miasta) oraz wprowadzenie w 1998 roku ordynacji wyborczej do rad gmin, powiatów, sejmików wojewódzkich preferującej głosowanie na listy partyjne - zdaniem prof. Raua - doprowadziło do dominacji ogólnopolskich partyjnych struktur władzy (zwłaszcza w większych miastach, powiatach i województwach) oraz klikowości czyli wielokandencyjnej władzy tego samego lokalnego komitetu wyborczego i jego stałych przedstawicieli w mniejszych ośrodkach. Eliminuje to aktywność społeczeństwa obywatelskiego.
"Tam gdzie społeczeństwo obywatelskie jest słabe lub wręcz nieobecne, tam powstaje syndrom słabej demokracji. - podkreślił. - "Udział obywateli w życiu publicznym ogranicza się do samego aktu wyborczego. Przestrzeń publiczna zostaje wtedy prawie całkowicie zagospodarowana przez władzę". Rozwija się klientelizm. Zdaniem profesora, konieczna jest nowa ordynacja wyborcza i nowe rozwiązania samorządowe. W silnej demokracji, jak stwierdził, władza nie będzie mogła stosować zasady: dziel i rządź.
Kazimierz Michał Ujazdowski - dr prawa, b. minister kultury i edukacji, poseł PiS skupił się na kontroli parlamentu nad rządem.

Jego zdaniem, obecnie rządząca Platforma Obywatelska jest formacją, która unika odpowiedzialności za państwo, z drugiej strony podjęła szereg decyzji eliminujących nawet dotychczasowe formy kontroli parlamentu nad rządem. "Opozycja jest adwokatem opinii publicznej".- podkreślił poseł PiS.
Większość rozwiązań dotyczących zwiększenia kontroli parlamentu zawarta jest w pakiecie demokratycznym - projekcie zmiany regulaminu Sejmu złożonym przez Prawo i Sprawiedliwość. Znalazły się tam takie instrumenty, jak: procedura wysłuchania publicznego (otwarta dyskusja nad projektem ustawy z udziałem partnerów społecznych i ekspertów) oraz zakaz odrzucania ludowej inicjatywy ustawodawczej w pierwszym czytaniu.
"Można pomyśleć o oswobodzeniu instytucji referendum. To instytucja, która istnieje w konstytucji, ale faktycznie nie jest stosowana." - mówił Kazimierz Michał Ujazdowski.- "Polska potrzebuje silnego przywództwa i rzeczywistego otwarcia na opinię publiczną".
Paweł Soloch - ekspert Instytutu Sobieskiego w dziedzinie bezpieczeństwa i administracji publicznej, b. wiceminister MSWiA, w swoim wystąpieniu zastanawiał się nad tym, jak obywatel może kontrolować nadzorujące go państwo.

Jak zaznaczył na wstępie, możliwość kontroli obywateli np. nad funkcjonowaniem służb specjalnych może być realizowana jedynie przez ich przedstawicieli, a więc parlamentarzystów.
Paweł Soloch, mówiąc o utrudnionym dostępie do informacji publicznej, podał przykład radnego PiS Jarosława Krajewskiego, który wystąpił o udostępnienie informacji na temat zleceń udzielanych przez Warszawę podmiotom zewnętrznym ze wskazaniem wysokości sum, uzyskał ją dopiero po 40 miesiącach w wyniku procesu sądowego. Władze miasta, broniąc się przed udzieleniem informacji publicznych obywatelom, użyły pieniędzy tych obywateli (65 tys.), żeby wynająć w tym celu renomowaną kancelarię prawniczą - wyjaśnił. - Mimo że miasto zatrudniało w tym czasie na stałych etatach ok. 200 prawników.
Drugim przykładem podanym przez Solocha była prywatyzacja SPEC-u. Odmówiono wówczas radnym opozycji dostępu do informacji, motywowano to ich niejawnością, tymczasem ABW nie stwierdziło tajności tych materiałów. Innym przykładem jest informacja o statystykach (w tym mapie) przestępstw dokonywanych w Warszawie, policja odmawiała dostępu do tych danych.
"Różne struktury władzy, państwa gromadzą coraz więcej informacji na nasz temat, ale nie mamy pewności, czy ta informacja jest właściwie zarządzana".- podkreślił Paweł Soloch.




Relacja: Margotte i Bernard