List Jana Krzysztofa Kelusa do Adama Michnika
Adamie! Nasze drogi rozeszły się dość dawno. Twojej publicystyki – jeśli ją jeszcze uprawiasz – w zasadzie już nie śledzę, gdyż stałeś się dla mnie bez reszty przewidywalny i nieciekawy. Od czasu polemiki z Alainem Besanconem – której forma i poziom miał prawo zaskoczyć każdego, kto pamiętał Cię jako autora „Z dziejów honoru w Polsce” - twoją obsesją stała się obrona najważniejszego wyboru jakiego dokonałeś. Tego z czasów Magdalenki i Okrągłego Stołu. Z czasów, gdy nasze drogi Się rozeszły… Nawet jednak dla kogoś, kto śledził dyskurs publiczny w naszym kraju z takiego oddalenia, jak ja to czyniłem, widoczne było jak na dłoni, że przez całe lata polemika z Twoimi poglądami groziła wykluczeniem z mainstreamu, skazywała na medialny niebyt, marginalizację i opatrzenie adwersarza etykietą „oszołoma”. Osłona medialna z jakiej korzystałeś zachwiała się nieco po aferze Rywina. Był to moment, w którym w jakimś sensie Ci nawet współczułem, gdy na moje mazurskie odludz...