"Budowa polskiego soft power - jak promować polską historię?"
W Centrum Prasowym Foksal 4 lutego 2026 roku odbyło się kolejne spotkanie Wszechnicy warszawskiego Prawa i Sprawiedliwości. Była riozmowa o budowie polskiej soft power z z twórcami filmu "The Cursed Soldiers: The Last Warriors of World War II" ("Żołnierze wyklęci. Ostatni wojownicy II wojny światowej") - Stefanem Tompsonem i Patrickiem Neyem. Spotkanie poprowadził Tomasz Herbich, wprowadzenie wygłosił prof. Piotr Gliński, były wicepremier PiS.
Spotkanie było próbą połączenia refleksji akademicko-politycznej nad „soft power” z bardzo osobistą, emocjonalną opowieścią o polskiej historii i jej zagranicznej recepcji. Zaczęło się od wystąpienia prof. Piotra Glińskiego, który zarysował temat w sposób wyraźnie polityczny i polemiczny. W jego ujęciu soft power to nie jest tylko kultura i filmy, ale całościowa zdolność państwa do budowania swojej pozycji – poprzez gospodarkę, instytucje, narrację historyczną i obecność w świecie. Prof. Gliński był przekonany, że w latach 2015–2023 Polska zrobiła w tym obszarze dużo, choć nie wszystko się udało: wskazywał na rozwój instytucji takich jak Instytut Pileckiego czy Instytut Mickiewicza, na produkcję setek filmów historycznych, ale jednocześnie krytykował słabość ich międzynarodowej promocji oraz opór MSZ wobec realnego wzmocnienia instytutów polskich za granicą. Najostrzejsza była jednak jego ocena obecnych władz: według niego nowy rząd świadomie demontuje infrastrukturę polskiego soft power, obcinając budżety, zamykając lub paraliżując instytucje i rezygnując z projektów, które mogłyby wzmocnić pozycję Polski na świecie.
Ten polityczny ton został potem skontrastowany z czymś zupełnie innym – z filmem Patricka Neya i Stefana Thompsona o żołnierzach wyklętych, który widzowie zobaczyli w trakcie spotkania. Film był nie tylko historyczną narracją, ale przede wszystkim próbą przetłumaczenia polskiego doświadczenia na język zrozumiały dla Zachodu: pokazywał, że rok 1945, który na Zachodzie symbolizuje koniec wojny i początek wolności, dla Polaków oznaczał wejście w nową tyranię. Po projekcji obaj twórcy bardzo wyraźnie podkreślali, że nie robią filmów dla Polaków, lecz dla zagranicznych odbiorców, którzy o tej historii niemal nic nie wiedzą.
Stefan Thompson mówił o tym z pozycji człowieka głęboko zaangażowanego emocjonalnie. Jego motywacja była wprost osobista: znał wielu żołnierzy wyklętych, przyjaźnił się z nimi i nosi w sobie silną, wręcz egzystencjalną niechęć do komunizmu jako systemu zbrodniczego, który – jak podkreślał – nie został na świecie rozliczony. Dla niego opowieść o polskim podziemiu po 1945 roku to część szerszej walki z globalnym dziedzictwem komunizmu, od Europy Środkowej po Kubę i Chiny. Jednocześnie patrzył na soft power bardzo pragmatycznie: uważał, że Polska powinna sprzedawać światu nie tylko heroizm, ale też swoją historię sukcesu po 1989 roku – trzy dekady wzrostu gospodarczego, budowę klasy średniej i doświadczenie kraju, który wyszedł z quasi-kolonialnej zależności od ZSRR. Szczególnie ciekawy był jego wątek afrykański: według niego polska narracja antyimperialna i postkolonialna mogłaby tam silnie rezonować, bo Afryka jest dziś polem rosyjskiej propagandy.
Patrick Ney patrzył na wszystko bardziej z perspektywy zachodniego widza. Opowiadał, jak przyjechał do Polski jako młody Brytyjczyk, znający II wojnę światową tylko z własnej narodowej narracji, i jak odkrycie polskiego losu było dla niego „zimnym prysznicem”. Dla niego szokiem było to, że Polska – mimo że była po stronie aliantów – w praktyce wojnę przegrała, bo wpadła pod kolejną tyranię. Ney podkreślał ogromną ignorancję Zachodu: mówił, że przeciętny Brytyjczyk czy Amerykanin nie tylko nie zna polskiej historii, ale często nie rozumie nawet podstaw II wojny światowej. Dlatego jego zdaniem walka o soft power to przede wszystkim walka o narrację, prowadzona poprzez filmy i obrazy, które potrafią zostawić trwały ślad – tak jak film „Bitwa o Anglię” sprawił, że wielu Brytyjczyków do dziś kojarzy rolę polskich pilotów.
W dyskusji o tym, co najbardziej trafia do zagranicznego odbiorcy, obaj byli zaskakująco zgodni. Nie chodzi, ich zdaniem, o szczegóły polityczne czy historyczne, ale o uniwersalne emocje: odwagę, pragnienie wolności i opór wobec tyranii. Thompson mówił, że każdy człowiek, niezależnie od kraju, rozumie, czym jest strach i czym jest moment, w którym trzeba go przezwyciężyć. Ney dodawał, że obrazy komunizmu – cele, napisy na ścianach, ślady po ofiarach – działają na Zachodzie niezwykle mocno, bo tamten świat nie doświadczył tej formy zniewolenia.
Na koniec pojawiło się pytanie, czy promocja Polski w ogóle się udaje. Ney był umiarkowanym optymistą: uważał, że Polska „sprzedaje się” dziś światu głównie dzięki gospodarce i bezpieczeństwu – rosnącej armii, stabilności, wzrostowi PKB – a dopiero w drugiej kolejności dzięki historii. Jednocześnie widział, że w kontaktach międzyludzkich Polacy cieszą się na Zachodzie bardzo dobrą opinią. Thompson zgadzał się z tą diagnozą, ale dołożył do niej wyraźnie ostrzegawczy ton: jego zdaniem soft power to nie tylko promocja, lecz także obrona własnej tożsamości. W tym sensie ostrzegał przed powtórzeniem zachodnich błędów w polityce migracyjnej i obywatelskiej, bo – jak twierdził – utrata kontroli nad tym obszarem podważyłaby wszystko, co Polska mogłaby zbudować wizerunkowo.
Całe spotkanie miało więc wyraźną oś napięcia: z jednej strony była państwowa, polityczna wizja soft power przedstawiona przez Glińskiego, z drugiej – oddolna, osobista i filmowa perspektywa Thompsona i Neya. Łączyło je jednak jedno przekonanie: że polska historia, jeśli opowiedziana w odpowiedni sposób, ma potencjał stać się jednym z najsilniejszych zasobów polskiego wpływu w świecie.
Relacja wideo: Bernard
from Blogpress - Relacje i opinie https://ift.tt/Pb0F4rB
via IFTTT