Pamięć, która ma cel: Polska silna i dumna (16 rocznica tragedii smoleńskiej, 10.04.2026)
10 kwietnia 2026 roku, w rocznicę tragedii smoleńskiej w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie odprawiona została mszą święta w intencji ofiar. Wzięły w nim udział rodziny ofiar, posłowie, obecny był Prezydent RP Karol Nawrocki.


Homilię wygłosił biskup polowy WP Wiesław Lechowicz, oscylowała wokół pytania o źródło wewnętrznego światła i nadziei w obliczu tragicznej straty. Biskup przywołał historię polskiego żołnierza, Karola Cierpicy, który po powrocie z Afganistanu spotkał się z rodzicami poległego amerykańskiego żołnierza, Michaela Ollisa. Mimo utraty jedynego syna, rodzice nie pytali „dlaczego” – zamiast tego dziękowali za świadectwo i modlitwę. Biskup wskazał, że kluczem do tej postawy jest wiara w Zmartwychwstanie, ponieważ katastrofa smoleńska wydarzyła się w sobotę oktawy wielkanocnej – a więc w czasie, gdy Kościół wciąż celebruje zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią.
Nawiązując do ewangelicznej sceny nad Jeziorem Tyberiadzkim, Lechowicz ukazał apostołów jako ludzi zagubionych, zmęczonych i pozbawionych owoców swojej pracy – dopiero posłuszeństwo Jezusowi i wspólnota z Nim sprawiają, że ich sieci wypełniają się rybami. To samo, zdaniem biskupa, dotyczy służby Ojczyźnie: musi ona opierać się na byciu razem, na zaufaniu Chrystusowi, na uznaniu Jego panowania oraz na gotowości do ofiary.
Według niego, ofiara prezydenta i innych pasażerów lecących do Katynia wpisuje się w ten wzór – nie jako zamknięty rozdział, lecz jako dowód, że dobro wspólne wymaga niekiedy najwyższej ceny. Kończąc homilię, biskup przywołał słowa Roberta Ollisa, który wyznał, że przetrwać pomogła mu wiara w życie po życiu. Podobnie i dziś – spotkanie ze Zmartwychwstałym ma umocnić wiarę, że nasi bliscy nie odeszli na zawsze, a ich życie nie jest zamkniętym rozdziałem. Dzięki tej łasce sieci naszej posługi dla Polski nie pozostaną puste.
Po zakończeniu mszy świętej z placu Zamkowego wyruszył Marsz Pamięci.

Przed Pałacem Prezydenckim głos zabrał prezes PiS Jarosław Kaczyński,który rozpoczął swoje przemówienie od oddania hołdu bratu, prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, zaznaczając jednocześnie, że pamięta o wszystkich 96 ofiarach, które zginęły w służbie Polsce.
Wyraził pragnienie, by Polska była silna wobec silnych i złych, a jednocześnie dobra i słaba wobec słabych – sprawiedliwa, uczciwa i wolna od kłamstwa w życiu publicznym. Ocenił, że obecny kraj przeżywa bardzo ciężki kryzys, będący przeciwieństwem tych oczekiwań, a właściwa droga zapoczątkowana wcześniej została zatrzymana w 2023 roku. Według niego, codziennie napływają złe wieści, zanikła praworządność i prawo, nie ma obrony polskich interesów ani troski o dobrą przyszłość narodu.
Prezes PiS podkreślił, że polityka obecnych władz dowodzi istnienia zła – także osobowego – a naszym obowiązkiem jest mu się przeciwstawić. W centrum dzisiejszego kłamstwa publicznego umieścił „kłamstwo smoleńskie”, wzywając wszystkich, którzy nie są tchórzami, by mówili prawdę o „zamachu smoleńskim”. Przyrównał tę sytuację do zbrodni katyńskiej, która oficjalnie została uznana przez Zachód dopiero po przyznaniu się Rosjan, i podkreślił, że Polacy nie mogą zaakceptować prawa Rosji do mordowania polskich elit. Za cel postawił oficjalne stwierdzenie prawdy o Smoleńsku przez polskie władze, parlament i dyplomację, które następnie przekażą tę informację innym państwom. Mimo że dla młodych ludzi 16 lat to dużo czasu, w historii to tylko chwila – i nawet gdyby za kolejne 16 lat ktoś miał mówić to samo, trzeba będzie dążyć do prawdy, by być godnym narodem.
Przywołał słowa pisarki Zofii Kossak-Szczuckeij o polskiej godności i istnieniu. Zaznaczył, że Polska jest wciąż w sytuacji trudnej i tylko silni moralnie i fizycznie, zdeterminowani i pewni znaczenia polskości mogą uzyskać pozycję poważnego państwa i status wielkiego europejskiego narodu.
Zakończył wypowiedź stwierdzeniem, że celem całego wysiłku ku pamięci nie jest pamięć sama w sobie, lecz Polska silna, odważna, znacząca i dumna.

Modlitwę poprowadził ksiądz Zdzisław Tokarczyk. Nawiązał do drogi krzyżowej Chrystusa i zmartwychwstania, porównując ją do sytuacji Polski i „drogi krzyża” ojczyzny. Podkreślił, że w 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej wierni nie mogą się zniechęcać, lecz mają być „stróżami pamięci smoleńskiej”, która budzi naród do zwycięstwa. Zbrodnia smoleńska to prawda czasów, której nie należy się wstydzić. Dziękował Bogu za prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego bohaterstwo i pozostawione dziedzictwo.
Następnie głos zabrał Antoni Macierewicz. Określił zbrodnię smoleńską jako najstraszliwsze wydarzenie, jakie dotknęło Polskę po 1945 roku, i stwierdził, że takiej zbrodni nie było nigdzie na świecie. Jej celem – według niego – było wyeliminowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który budował niepodległościową formację. Oskarżył obecne władze o to, że realizują zamiary Putina i próbują zniszczyć raport z 2022 roku jednoznacznie definiujący zbrodnię smoleńską. Przypomniał, że były szef wojska USA, generał Miller, stwierdził, iż zbrodni dokonał Putin, a polski sąd nakazał aresztowanie rosyjskich kontrolerów lotu. Macierewicz wezwał do walki o niepodległość i odbudowę wielkości Polski.
Organizatorzy podziękowali rodzinom ofiar (wymieniając Martę Kaczyńską), Wojsku Polskiemu, parlamentarzystom PiS oraz licznym wolontariuszom. Na zakończenie odśpiewano pieśń „Boże, coś Polskę” - hymn towarzyszący walkom o niepodległą Polskę.
Na fasadzie Pałacu Prezydenckiego została wyświetlona okolicznościowa iluminacja.
Relacja: Bernard (i Margotte)