„List z Polski. Bezpieczeństwo narracyjne w czasach przełomu" - spotkanie z Mariuszem Pilisem

Prowadząca spotkanie dr Justyna Błażejowska - prezes fundacji podsumowała dotychczasowe sześć wykładów, w których uczestniczyło 300 osób, oraz zapowiedziała wydanie drukowanego zapisu swojego wystąpienia z okazji 50. rocznicy powstania Komitetu Obrony Robotników.
Dr Justyna Błażejowska zapytywała retorycznie, „czy tym razem w razie potrzeby Europa zechce umierać za Gdańsk? Czy potrafimy udowodnić, że jako naród jesteśmy tego warci wbrew narracji kreowanej przez siły zewnętrzne, jak i niestety wewnętrzne, mówiące o polskim antysemityzmie, rasizmie czy braku tolerancji? […] Co robić, aby przebić się na Zachód z prawdą o Polsce? Co robić, aby nasze doświadczenia w stosunku do Rosji nie były odrzucane. Jakim posługiwać się językiem? Jakich używać argumentów? Co robić dziś, abyśmy nie byli znowu traktowani jako zagrożenie dla Starego Kontynentu i całego świata z powodu naszej rzekomej rusofobii lub jakoby nieuzasadnionych obaw dotyczących odrodzenia się potęgi niemieckiej? Co robić, aby nie doszło do ponownego zbliżenia rosyjsko-niemieckiego, które za każdym razem oznaczało tragedią dla Europy i całego świata?”. Przywoływała słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w słynnym przemówieniu wygłoszonym 1 września 2009 r. na Westerplatte nie wahał się przypomnieć, jakie dwa państwa ponoszą odpowiedzialność za drugą wojnę światową i ogrom niewyobrażalnych zbrodni… Niestety, 10 kwietnia 2010 r. oznaczał „kres budowy silnej Polski, opartej na historycznej pamięci i aktywnej polityce międzynarodowej. Kres walki o prawdę w relacjach między narodami”.
Następnie oddała głos prelegentowi, przypominając jego dorobek, w tym film „List z Polski” z 2010 roku, zrealizowany dla telewizji holenderskiej, oraz książkę pod tym samym tytułem, współautorstwa Artura Dmochowskiego.
Mariusz Pilis rozpoczął od podkreślenia, że od wielu lat działa wyłącznie na własny rachunek, z dala od instytucji i stowarzyszeń, kierując się szczerością wobec widza i samego siebie. Nawiązał do katastrofy smoleńskiej, wspominając, że minęło 16 lat, a wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Opowiedział, jak tuż po 10 kwietnia 2010 roku, w atmosferze chaosu informacyjnego, postanowił zrealizować film dokumentalny, który pozwoliłby zadać pytania i zawiesić je w przestrzeni publicznej. Podkreślił, że w ówczesnej Polsce nie było możliwości jego produkcji, dlatego zwrócił się do holenderskich przyjaciół, z którymi pracował w strefach konfliktów. Holenderska telewizja zgodziła się zrealizować film, który powstał w ciszy i został wyemitowany 25 października 2010 roku, osiągając rekordową oglądalność. Pilis zaznaczył, że w tym samym czasie polska telewizja publiczna pokazała rosyjski film o Smoleńsku, a jego film nigdy nie został w Polsce oficjalnie wyemitowany. "List z Polski" wrócił do kraju dzięki piratom internetowym, zdobywając miliony odsłon na YouTube i stając się elementem obywatelskiego sprzeciwu, który – jak zauważył – przyczynił się do zmian politycznych w 2015 roku.
Prelegent odniósł się również do bezpieczeństwa informacyjnego, podkreślając, że państwo strukturalnie wprowadzało obywateli w błąd, manipulowało i reglamentowało dostęp do informacji. Jako przykład podał właśnie „List z Polski”, który złamał monopol państwa na przekaz. Mówił też o swojej pracy na Wołyniu, gdzie relacjonował ekshumacje w Hucie Pieniackiej, Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Zwrócił uwagę, że agresywne dyskusje ukraińskie ucichły, gdy odnaleziono szczątki dzieci, a argumenty o rzekomym łamaniu kości stały się bezpodstawne. Podkreślił, że Polska powinna prowadzić ofensywę informacyjną i edukacyjną wobec Ukraińców, szczególnie młodzieży, aby przełamać fałszywą symetrię i dotrzeć z prawdą o rzezi wołyńskiej. Zaapelował o konsekwencję w działaniach, przypominając, że przez 30 lat Ukraina wydała tylko cztery pozwolenia na poszukiwania, podczas gdy takich miejsc jest ponad 2,5 tysiąca.
W dalszej części Pilis mówił o sile obrazu, który działa mocniej niż słowo. Przywołał przykład zdjęcia czaszki z trójkątnym wybiciem, wykonanego podczas ekshumacji, które w internecie wywołało dyskusję i osłabiło ukraińską narrację. Zgodził się z uczestnikiem, że drastyczne, ale prawdziwe obrazy mogą obudzić sumienie i skłonić do refleksji. Nawiązał także do swojej pracy nad filmem o rodzinie Ulmów, który wywołał podział wśród niemieckich historyków oraz do projektu krótkich filmów o Polakach ratujących Żydów, który nie spotkał się ze zrozumieniem instytucji. Podkreślił, że małe obrazy i konsekwentne działania informacyjne mogą przynieść wielkie efekty.
W dyskusji głos zabrało kilka osób. Pierwszy uczestnik zwrócił uwagę na potrzebę nauki logicznego myślenia w społeczeństwie i zadał pytania o zmianę samolotu oraz szybką definicję przyczyn katastrofy. Zasugerował, że obraz filmowy, podobnie jak „Pasja” Gibsona, mógłby wstrząsnąć opinią publiczną i przełamać obronę ukraińskiej narracji. Pilis zgodził się, dodając, że kluczowym odbiorcą powinni być młodzi Ukraińcy, a obraz – nawet drastyczny – powinien nieść informację, a nie nienawiść. Drugi uczestnik podziękował za wykład i postulował seminarium dla młodych reżyserów o relacji prawdy i propagandy, na co Pilis odpowiedział, że edukacja i tworzenie wartościowych filmów to dwie uzupełniające się drogi. Trzeci uczestnik, mieszkający nad Renem od 1978 roku, zapytał, jak to możliwe, że ludzie odpowiedzialni za Smoleńsk wrócili do władzy. Pilis przyznał, że nie potrafi racjonalnie tego wyjaśnić, ale ocenił rządy prawicy w latach 2015–2023 jako najlepsze dla Polski od II wojny światowej, podkreślając, że nie szukano zemsty, lecz działano zgodnie z prawem. Wyraził nadzieję, że obecna fala zmian przyniesie poprawę. Kolejny uczestnik mówił o potrzebie narzędzi do weryfikacji prawdy w internecie i podkreślił, że polskie morale polega na pamięci o zamordowanych. Pilis zgodził się, że bez pomocy Polski Ukraińcy sami nie przepracują tej historii, i zachęcił do tworzenia krótkich filmów historycznych, które można masowo rozpowszechniać.

Na zakończenie prowadząca dr Justyna Błażejowska podziękowała prelegentowi i przypomniała słowa z książki „List z Polski” o irracjonalnym lęku, który pojawił się 10 kwietnia 2010 roku. Zauważyła, że z perspektywy 16 lat skończył się pokój wokół polskich granic. Zapowiedziała obchody 50. rocznicy Komitetu Obrony Robotników 23 września o godzinie 17 w Centralnym Przystanku Historia IPN imienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz spotkanie na Rakowieckiej 29 września z Andrzejem Lew-Mirskim. Mariusz Pilis na koniec podzielił się refleksją, że po katastrofie smoleńskiej zadzwonił do niego Czeczeniec, były żołnierz, mówiąc: „Zabili wam prezydenta, bardzo wam współczuję”.
Relacja wideo: Michał KK
from Blogpress - Relacje i opinie https://ift.tt/UTydKaQ
via IFTTT