Jan Michalski - Duchy opiekuńcze i przygodne (Teologia Polityczna)
12 grudnia 2025 roku w redakcji Teologii Politycznej odbyło się spotkanie wokół zbioru opowiadań Jana Michalskiego pt. „Duchy opiekuńcze i przygodne”. W dyskusji udział wzięli: Aleksandra Sikorska-Krystek, Marian Oslislo i sam autor. Spotkanie poprowadził Jakub Moroz.
Profesor Marian Oslislo odnajdował w książce „swój” Śląsk. Podkreślił jej poetyckość i niezwykłą czułość na detale, które z pozornie nieistotnych obserwacji budują pełne znaczeń opowieści. W jego odczuciu Michalski nie pisze o Śląsku „dla przyjezdnych”, nie powiela stereotypów ani publicystycznych klisz, lecz opisuje świat od środka – świat przeżyty, zapamiętany i przefiltrowany przez osobistą wrażliwość. Degradacja krajobrazu przemysłowego była czymś oczywistym, codziennym, ale nie odbierała temu światu sensu ani godności. Był to „nasz świat”, w którym ludzie dorastali, zakładali rodziny i budowali wspólnotę.
Badaczka literatury, dr Aleksandra Sikorska-Krystek, umieściła prozę Michalskiego w szerokiej tradycji literackiej. Zwróciła uwagę na romantyczny rodowód tej prozy, zwłaszcza w sposobie powrotu do dzieciństwa i w traktowaniu pamięci jako narzędzia poznania. Enumeracje, drobiazgowe wyliczenia przedmiotów, zapachów i gestów odczytywała jako technikę memoratywną – próbę ocalenia utraconego świata poprzez język. Choć pojawiają się skojarzenia z Brunonem Schulzem, jej zdaniem Michalski idzie własną drogą: tajemnica nie deformuje tu rzeczywistości w sposób oniryczny, lecz objawia się w samej materii codzienności.W rozmowie wielokrotnie powracał temat wspólnoty śląskiej: rodzin robotniczych, sąsiedztwa, solidarności i surowych, ale czytelnych zasad życia. Michalski podkreślił znaczenie etosu pracy, w którym praca była świętością, a mistrzostwo – niezależnie od dziedziny – źródłem prestiżu. Opisywani bohaterowie to ludzie zwyczajni, ale obdarzeni godnością i „naturalną wiarą”, która nie jest ideologią, lecz sposobem bycia w świecie. Śląskość nie jest tu manifestem politycznym ani problemem tożsamościowym w sensie publicystycznym, lecz faktem egzystencjalnym, splecionym z historią migracji, rozdarciem rodzin i doświadczeniem przemijania.
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy była relacja między historią a metafizyką. Autor wyraźnie dystansował się wobec wielkich filozofii dziejów – marksistowskich, pozytywistycznych czy narodowo-religijnych – które uznaje za formy „kryptoreligii”, obiecujące zbawienie w ramach systemu. W zamian zaproponował perspektywę pamięci i osobistego doświadczenia jako drogi do wieczności. Pamięć jawi się jako „boska cząstka” w człowieku, przestrzeń dialogu z Bogiem, który nie milknie, lecz którego znaki często nie są przez nas rozpoznawane. Literatura staje się w tym sensie próbą odpowiedzi na przemijalność i sposobem prowadzenia tej rozmowy.
Całość spotkania ukazywała Duchy opiekuńcze i przygodne jako książkę głęboko zakorzenioną w konkretnym miejscu i czasie, a jednocześnie wykraczającą poza lokalność. W oczach rozmówców jest to proza czuła, gęsta, metafizyczna bez deklaratywności, wolna od nostalgicznej idealizacji, a zarazem pełna szacunku dla świata, który przeminął, lecz trwa w pamięci – jako źródło sensu, tożsamości i duchowego światła.
Blogpress




