Suwerenność cyfrowa w dobie sztucznej inteligencji (Przyłębska, Kida, Cieszyński, Akińcza, Murawska)
Spotkanie, które odbyło się w 5 lutego 2026 roku w Domu Trójmorza od początku było osadzone w sporze o suwerenność państwa wobec Unii Europejskiej oraz o to, kto ma realną władzę nad nowymi technologiami. W debacie wzięli udział: dr Jerzy Akińcza – prawnik, adiunkt w Katedrze Postępowania Cywilnego i Ochrony Prawnej WPiA UWM w Olsztynie, autor kilkudziesięciu publikacji naukowych, były V-ce Przewodniczący Komisji Prawnej PZPN. Były radca prawny, obecnie sprawujący urząd sędziego ; Janusz Antoni Cieszyński– polski menedżer, przedsiębiorca i samorządowiec. W latach 2020–2021 wiceprezydent Chełma. Podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia w latach 2018–2020, odpowiedzialny za informatyzację sektora zdrowia. W latach 2021–2023 sekretarz stanu w KPRM, w 2023 minister cyfryzacji w drugim rządzie Mateusza Morawieckiego. Poseł na Sejm X kadencji; dr Oskar Kida – prawnik, konstytucjonalista, asystent sędziego Trybunału Konstytucyjnego ; Magdalena Murawska– radna Sejmiku Województwa Mazowieckiego. Prawniczka, teolog, marketingowiec. Długoletnia urzędniczka państwowa; dr Przemysław Sobolewski– prawnik, profesor Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, doradca wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego, były dyrektor Biura Analiz Sejmowych.
Gospodyni debaty, Julia Przyłębska, nadała jej ton, łącząc temat sztucznej inteligencji z konstytucją i poczuciem bezpieczeństwa obywateli. W jej ujęciu AI nie jest tylko neutralnym narzędziem, lecz mechanizmem kształtującym narracje społeczne i polityczne. Przyłębska pokazała to na własnym przykładzie: odpowiedź wygenerowana przez wyszukiwarkę o wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 2021 r. – jej zdaniem – prezentowała punkt widzenia zgodny z linią instytucji unijnych, a nie z oficjalnym stanowiskiem państwa polskiego. Z tego wywodziła wniosek, że sztuczna inteligencja już dziś jest nośnikiem określonej ideologii i może osłabiać konstytucyjną tożsamość Polski.
Wprowadzenie profesora Sobolewskiego poszło jeszcze dalej w stronę geopolityki i ekonomii. Porównał on regulację AI w Unii do historycznego błędu IBM, który – oddając kontrolę nad oprogramowaniem – utracił dominację na rynku. W jego ocenie Unia Europejska, przyjmując rozporządzenie o sztucznej inteligencji z 2024 r., przejęła faktyczną władzę nad jednym z najbardziej perspektywicznych rynków świata, wartym w przyszłości biliony euro. I zrobiła to w sposób bezprecedensowy, bo nie przez dyrektywy i minimalną harmonizację, lecz przez rozporządzenie bezpośrednio wiążące państwa i przedsiębiorców. Sobolewski argumentował, że to uderza w klasycznie rozumianą suwerenność: władza nad terytorium i obywatelami przenosi się w sferę cyfrową, a tam decydować ma Komisja Europejska. Szczególnie niepokoiło go to, że Komisja może sama zmieniać załączniki do aktu prawnego, w tym listę „systemów wysokiego ryzyka”, oraz że do tej kategorii zaliczono narzędzia wpływające na wybory i wymiar sprawiedliwości. W jego ocenie otwiera to drogę do politycznej kontroli nad debatą publiczną i procesami demokratycznymi pod pretekstem walki z „niebezpieczną” sztuczną inteligencją.
Dr Oskar Kida podjął ten wątek od strony stricte traktatowej. Jego zdaniem kluczowym problemem nie jest sama potrzeba regulacji, lecz to, że Unia przekroczyła granice kompetencji przyznanych jej przez państwa. Odwołując się do zasady przyznania i zasady pomocniczości, pokazywał, że kwestie wyborów i wymiaru sprawiedliwości są wyłączną domeną państw narodowych, a jednak w praktyce rozporządzenie o AI pozwala Brukseli ingerować właśnie w te obszary. Kida krytykował też sposób, w jaki Unia interpretuje własne traktaty: w dokumentach unijnych zasada pomocniczości sprowadzana jest do pytania, „czy Unia zrobi coś skuteczniej”, pomijając fundamentalny warunek, że państwa muszą najpierw nie być w stanie same poradzić sobie z problemem. W jego opinii w przypadku AI w ogóle tego nie sprawdzono – państwa oddały kompetencje „hurtem”, a Komisja Europejska „wzięła całą rękę”. Najbardziej alarmistycznie zabrzmiała jego uwaga o Rumunii, gdzie – jak przypominał – unieważniono pierwszą turę wyborów z powodu kampanii w mediach społecznościowych wspieranej przez AI. Dla Kidy był to sygnał, że w przyszłości podobne argumenty mogą być używane do podważania niepożądanych politycznie wyników głosowań.
Janusz Cieszyński (w 2023 minister cyfryzacji w drugim rządzie Mateusza Morawieckiego) wprowadził do tej debaty więcej technicznego realizmu. Zwracał uwagę, że unijne regulacje były projektowane w 2022 r., gdy nikt nie przewidywał, jak szybko narzędzia pokroju ChatGPT trafią do milionów użytkowników. W jego ocenie Unia próbuje dziś nadrabiać strach przed technologią, której dynamiki sama nie rozumiała, stąd pomysły, by opóźniać lub modyfikować wdrożenie przepisów. Cieszyński podkreślał też różnicę między algorytmami a nowoczesnymi modelami AI: w przypadku tych drugich nie da się już „cofnąć” procesu decyzyjnego i sprawdzić, dlaczego system wygenerował daną odpowiedź, co rzeczywiście rodzi nowe wyzwania regulacyjne. Jednocześnie jednak nie negował obaw przed nadmierną centralizacją władzy regulacyjnej w Brukseli.
Cała debata miała więc wyraźnie krytyczny stosunek do unijnych regulacji sztucznej inteligencji. Przyłębska widziała w nich zagrożenie dla konstytucji i prawdy historyczno-prawnej, Sobolewski – dla suwerenności i wolnego rynku, Kida – dla traktatowych zasad i demokracji, a Cieszyński – dla racjonalnej, technologicznie świadomej polityki. Wspólnym mianownikiem była nieufność wobec Komisji Europejskiej jako arbitra tego, co w cyfrowym świecie wolno, a czego nie, i przekonanie, że pod hasłem „bezpieczeństwa” może kryć się realna utrata narodowej kontroli nad jednym z najważniejszych obszarów przyszłości.
Spotkanie zorganizowane przez Fundację Polska Wielki Projekt.
Relacja wideo: Bernard
