NA ŻYWO: Rafał Ziemkiewicz w Warszawskim Klubie Gazety Polskiej (12.02.2026)
12 lutego 2026 roku gościem Warszawskiego klubu Gazety Polskiej był Rafał Ziemkiewicz. Spotkanie związane z promocją książek "Jakie piekne samobójstwo" (wydanie II) i "Elektorat łyknie wszystko" (współautor Paweł Lisicki) prowadził Wiktor Świetlik.
Spotkanie w Warszawskim Klubie „Gazety Polskiej” miało charakter długiej, momentami bardzo emocjonalnej rozmowy między prowadzącym Wiktorem Świetlikiem a autorem Rafałem Ziemkiewiczem, z wyraźnie zarysowaną osią: co z naszej historii – zwłaszcza z lat 30. i 40. XX wieku – realnie wynika dla dzisiejszej Polski.
Na początku Wiktor Świetlik wprowadził dwa preteksty do rozmowy: wznowienie książki Ziemkiewicza „Jakie piękne samobójstwo” oraz tom rozmów z Pawłem Lisickim "elektorat łyknie wszystko". Od razu jednak rozmowa zeszła na sprawy dużo szersze: na polską politykę historyczną, współczesne konflikty ideowe i sposób, w jaki Polacy prowadzą spory.
Ziemkiewicz podkreślał, że nie zmienia radykalnie poglądów, ale koryguje je wraz z nowymi ustaleniami historyków. W jego przekonaniu kluczowe jest to, że II Rzeczpospolita została wmanewrowana w katastrofę 1939 roku przez własną politykę: iluzję mocarstwowości, granie pod nastroje ulicy i przekonanie, że „jakoś to będzie”, bo wielcy i tak rozstrzygną sprawy za nas. Z tego punktu widzenia odrzucenie niemieckich propozycji z lat 1938–39 nie było heroicznym wyborem z wolnej woli, ale finałem długiego procesu, w którym Polska wcześniej sama ustawiła się w roli domniemanego sojusznika Hitlera, a potem próbowała w ostatniej chwili zmienić stronę.
Ziemkiewicz bardzo mocno akcentował, że polskie spory o wrzesień 1939 roku, Jałtę czy postawę elit nie są akademickie – one nadal są „otwartą raną”. W tym kontekście odniósł się do świeżego sporu między prof. Andrzejem Nowakiem a Piotrem Zychowiczem. Choć Ziemkiewicz wcale nie zgadza się z tezami Zychowicza o hipotetycznym sojuszu z Hitlerem, bronił go jako kogoś, kto odważył się „włożyć kij w mrowisko” i zmusić Polaków do myślenia poza patriotycznymi kliszami. Zdaniem Ziemkiewicza prof. Nowak – wybitny historyk – dał się ponieść emocjom, bo w Polsce historia wciąż jest przeżywana bardziej jako mit i żałoba niż jako pole analizy.
W dalszej części rozmowy Ziemkiewicz rozwijał swoją główną tezę: że największą polską chorobą jest nieumiejętność racjonalnej polityki, bo ta zawsze jest podporządkowana wewnętrznej wojnie domowej. W II RP była to wojna obozu piłsudczykowskiego z jego przeciwnikami, po 1989 roku – wojna obozu „michnikowskiego” z tymi, których uznał za „chamstwo” lub „hołotę”. Jego zdaniem nie jest to konflikt dwóch równorzędnych „plemion”, lecz rodzaj konfliktu klasowego: elity symbolicznej (inteligencja, media, środowiska wielkomiejskie), które uzurpują sobie prawo do rządzenia, przeciwko reszcie społeczeństwa, która coraz częściej się buntuje.
Ziemkiewicz używał tu mocnych, obrazowych porównań. Twierdził, że w Polsce nigdy nie doszło do „rozliczenia” między elitami a ludem – takiego, jakie na Zachodzie przyniosły rewolucje i XIX-wieczna demokratyzacja. Zamiast tego mamy ciągłość modelu „szlachta–cham”, gdzie jedni uważają się za naturalnych panów, a drudzy są traktowani jak ktoś, komu można „dla jego dobra” narzucać decyzje. W jego interpretacji zarówno sanacja przed wojną, jak i elity III RP po 1989 roku działały w tej samej logice: my wiemy lepiej, a reszta ma się podporządkować.
Moderator kilkakrotnie próbował tonować ten obraz, zwracając uwagę, że dziś „elita” to nie jest wąska garstka, lecz miliony wyborców, klasa średnia, odbiorcy liberalnych mediów. Ziemkiewicz odpowiadał jednak, że właśnie ta aspirująca klasa średnia stała się dziś głównym zapleczem władzy i głównym nosicielem pogardy wobec „gorszych”: prowincji, uboższych, wyborców innych partii.
Całość spotkania miała więc wyraźny rys pesymistyczny.
Ziemkiewicz widzi Polskę jako kraj, który znów „idzie na te same grabie”: zamiast chłodno kalkulować interesy w polityce zagranicznej i wewnętrznej, karmimy się emocjami, mitami i wojną plemienną.
Wiktor Świetlik z kolei, choć podzielał wiele diagnoz, próbował pokazać, że skala dzisiejszych podziałów jest bardziej złożona i że nie wszystko da się sprowadzić do prostego schematu „panowie kontra chamy”. Mimo różnic w tonie, obaj zgadzali się co do jednego: bez uczciwego spojrzenia na własną historię i własne konflikty Polska będzie skazana na ich nieustanne powtarzanie.
Relacja wideo: Bernard i Michał KK
