NA ŻYWO: Przegląd Tygodnia Józefa Orła, Wieczór Autorski Wojciecha Chmielewskiego (Klub Ronina)
Spotkanie w Klubie Ronina, które odbyło się 23 lutego 2026 roku w kawiarni Agere Contra składało się z dwóch części:
w cz. 1 o godz. 18 - strategiczny Przegląd Tygodnia przeprowadził Józef Orzeł.
w cz. 2 o godz. 19 odbył się wieczór autorski Wojciecha Chmielewskiego "Księżyc ma zapach Warszawy" (PIW). Rozmowę poprowadził Tomasz Zapert.
W czasie poniedziałkowego spotkania w klubie Ronina Józef Orzeł krytykował program SAFE jako narzędzie nacisku politycznego UE i spierał się z bardziej umiarkowanymi ocenami Jana Rokity i gen. Andrzejczaka. Wieczór Wojciecha Chmielewskiego był refleksją o pamięci i Warszawie jako przestrzeni osobistego doświadczenia.
cz. 1 - Strategiczny Przegląd Tygodnia Józefa Orła
Przegląd tygodnia miał charakter rozbudowanego wykładu geopolitycznego Józefa Orła. Szef klubu Ronina przedstawił rogram SAFE przedstawił jako moment rozstrzygający dla polskiej sceny politycznej, a nawet jako narzędzie politycznej polaryzacji.
W jego ocenie rząd Donalda Tuska traktuje SAFE jako swoisty test lojalności – kto popiera program, jest „dobrym Polakiem”, kto sprzeciwia się, staje się wrogiem państwa. Orzeł uważa, że to świadoma strategia obozu rządzącego oraz Berlina i Brukseli, mająca ostatecznie zdefiniować, kto ma prawo rządzić w Polsce.
W szerokim wstępie geopolitycznym Orzeł nakreślił globalny kontekst: jego zdaniem Chiny prowadzą konsekwentną walkę o dominację nad Stanami Zjednoczonymi - gospodarczą, finansową i polityczną, a w przyszłości także militarną. Nie zgodził się tu z opinią Jakuba Jakubowskiego z Ośrodek Studiów Wschodnich, który twierdził, że nie widać oznak chińskich ambicji hegemonicznych. Orzeł argumentował, że brak jawnych deklaracji nie oznacza braku strategii, a przewaga ekonomiczna nieuchronnie przekłada się na polityczną.
W odniesieniu do Unii Europejskiej jego ocena była jednoznacznie krytyczna. Mówił o słabnącej pozycji gospodarczej Europy przy jednoczesnym wzroście biurokratycznej kontroli. Jako przykład politycznej warunkowości wskazał odmowę przyznania Węgrom środków w ramach SAFE, interpretując ją jako narzędzie nacisku przed wyborami. W jego narracji Bruksela nie tylko ingeruje w sprawy państw członkowskich, ale może wykorzystywać instrumenty finansowe do wpływania na wynik wyborów.
Znaczną część wystąpienia szef klubu Ronina poświęcił kwestii bezpieczeństwa i potencjalnego uzyskania przez Polskę broni jądrowej. Rozważał różne drogi: rozwój własnego programu, współpracę z Ukrainą, a także udział w mechanizmach typu nuclear sharing. Podkreślał jednak, że warunkiem każdej z tych opcji jest wola polityczna i suwerenny rząd.
Najobszerniejszy fragment dotyczył samego programu SAFE. józef Orzeł powołał się na krytyczną analizę Macieja Świrskiego, przeciwstawiając ją głosom bardziej przychylnym programowi. Szczególnie polemizował z Janem Rokitą oraz generałem Rajmundem Andrzejczakiem. Według Orła, Rokita dostrzega ryzyko politycznej warunkowości, ale mimo to uważa, że Polska nie powinna wyłączać się z europejskich inicjatyw obronnych, nawet jeśli w praktyce tworzą je głównie największe państwa UE. Orzeł uznał ten argument za iluzoryczny, twierdząc, że państwa takie jak Niemcy, Francja, Włochy czy Wielka Brytania nie są bezpośrednio zagrożone rosyjską inwazją i nie zbudują realnej armii zdolnej bronić wschodniej flanki.
Z kolei generał Andrzejczak oceniał SAFE jako „unikalną szansę” na dywersyfikację uzbrojenia i wzmocnienie krajowego przemysłu zbrojeniowego. Orzeł zarzucił mu, że pomija kluczowe ryzyka: krótki czas realizacji inwestycji, brak jasnej strategii obronnej oraz tajność listy planowanych zakupów. Jego zdaniem Polska może zostać zmuszona do zakupów w przemyśle niemieckim i francuskim, a obietnice szerokiego wsparcia dla rodzimej produkcji są nierealne.
W części militarnej Orzeł zdecydowanie opowiedział się za zmianą paradygmatu myślenia o armii. Krytykował nacisk na ciężkie uzbrojenie – czołgi i lotnictwo – wskazując na doświadczenia wojny w Ukrainie, gdzie drony i technologie bezzałogowe odgrywają kluczową rolę. Przywołał dane o skali użycia dronów przez Ukrainę oraz system premiowania jednostek za udokumentowane straty zadane przeciwnikowi, sugerując, że to właśnie innowacyjność i tania technologia mogą rozstrzygać przyszłe konflikty.
W konkluzji Orzeł określił SAFE jako polityczną pułapkę, zarówno dla wyborców, jak i dla prezydenta, który w jego ocenie znalazł się w sytuacji bez dobrego wyjścia. Wyraził żal, że nie doszło do planowanej wcześniej publicznej debaty z Janem Rokitą i Markiem Budziszem, bo - jak zaznaczył - pozwoliłaby ona lepiej zrozumieć różnice w myśleniu o strategicznych wyborach Polski.
Całość spotkania miała charakter zdecydowanie krytyczny wobec programu SAFE i obecnej polityki rządu, przy jednoczesnym zaakcentowaniu, że w obozie prawicy nie ma pełnej jednomyślności – czego przykładem są odmienne stanowiska Rokity i generała Andrzejczaka.
Wieczór autorski Wojciecha Chmielewskiego miał kameralny, refleksyjny charakter i koncentrował się wokół jego książki „Księżyc ma zapach Warszawy”. Sam autor mówił o niej nie tylko jako o zbiorze opowiadań czy literackich impresji, ale jako o osobistym zapisie pamięci – Warszawy przeżywanej z bliska, zmysłowo, poprzez zapachy, detale, miejsca i ludzi. Podkreślał, że interesuje go miasto intymne, nie monumentalne; bardziej podwórka, klatki schodowe i zwykłe rozmowy niż wielka historia opowiadana z podręczników.
Chmielewski tłumaczył, że tytułowy „zapach” jest metaforą pamięci i emocji. Warszawa w jego ujęciu nie jest wyłącznie przestrzenią geograficzną, lecz stanem ducha – czymś, co nosi się w sobie nawet wtedy, gdy fizycznie przebywa się gdzie indziej. Autor mówił o potrzebie ocalania drobnych doświadczeń przed zapomnieniem oraz o swojej nieufności wobec współczesnego tempa życia i powierzchownego odbioru literatury. Z jego wypowiedzi wybrzmiewała nostalgia, ale nie była to nostalgia sentymentalna – raczej próba uczciwego zmierzenia się z przemijaniem.
Prowadzący spotkanie zwracał uwagę na język książki – oszczędny, uważny, skupiony na szczególe – i sugerował, że w prozie Chmielewskiego obecna jest etyka patrzenia: obowiązek wierności wobec świata, który znika. W rozmowie pojawił się wątek odpowiedzialności pisarza za prawdę doświadczenia. Chmielewski przyznał, że nie interesuje go literatura efektowna czy prowokacyjna, lecz taka, która buduje więź z czytelnikiem poprzez autentyczność.
Autor podkreślił, że choć wiele tekstów wyrasta z osobistych przeżyć, nie są one dokumentem; literatura wymaga przetworzenia i kompozycji, nawet jeśli punktem wyjścia jest doświadczenie realne. Pojawił się także temat współczesnej Warszawy – zmieniającej się, coraz bardziej zunifikowanej architektonicznie i kulturowo. W tej kwestii Chmielewski nie krył ambiwalencji: dostrzega energię i rozwój miasta, ale równocześnie mówi o utracie pewnej ciągłości i klimatu. W jego opinii pisanie jest formą sprzeciwu wobec bezrefleksyjnej modernizacji pamięci.
Spotkanie przebiegało w tonie spokojnej rozmowy o literaturze jako przestrzeni pamięci i tożsamości. Było to wspólne zastanawianie się nad tym, czym jest miasto w doświadczeniu jednostki i jak można je ocalić w słowie. Dominowała refleksja nad przemijaniem, pamięcią i rolą literatury w porządkowaniu własnej biografii.



