Stanisław Grochowiak - rozmowa o nowym wydaniu poezji i prozy

Stanisław Grochowiak - rozmowa o nowym wydaniu poezji i prozy

W siedzibie Państwowego Instytutu Wydawniczego odbyło sie spotkanie poświęcone twórczości Stanisława Grochowiaka – wybitnego poety, prozaika, dramaturga, autora słuchowisk radiowych i scenariuszy filmowych. Okazją do przypomnienia dorobku pisarza była czterotomowa edycja jego dzieł, która ukazała się nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego we wrześniu. O twórczości Stanisława Grochowiaka rozmawiali Anna Romaniuk i Jakub Rawski. Spotkanie prowadziła Aneta Korycińska (Baba od polskiego). Fragmenty czytał Olgierd Łukaszewicz.

Dyrektor wydawnictwa Łukasz Michalski wyjaśnił, że impulsem do wydania czterotomowej edycji poezji i prozy Grochowiaka było szybkie zniknięcie z rynku wcześniejszych „Wierszy zebranych” poety, co dowodzi dużego zapotrzebowania na jego twórczość. Zaznaczył, że osobiście bardzo ceni Grochowiaka i sprzeciwia się sprowadzaniu go wyłącznie do etykiety „brutalisty” – był to przecież także klasyk silnie zakorzeniony w tradycji kultury śródziemnomorskiej i europejskiej. Redaktorkami tomów były Anna Piwkowska (poezja) i Paulina Subocz-Białek (proza, w tym liczne inedita). .

Aktor Olgierd Łukaszewicz opowiadał o swojej wieloletniej fascynacji poezją Grochowiaka, która rozpoczęła się, gdy miał 16 lat – pierwszy kontakt z tomem „Agresty” był dla niego olśnieniem, choć niektóre wiersze, zwłaszcza erotyczne, budziły jego zgorszenie. Podkreślał, że recytował te wiersze na koncertach jazzowych z Tomaszem Stańko, a później, wraz z synem poety Pawłem, występował jako „rzecznik” Grochowiaka w programie telewizyjnym „Sam na sam”. Wspominał też, że wciąż na nowo odczytuje jego teksty, na przykład próbując odwrócić perspektywę wiersza z „Pamiętnika” i wypowiedzieć go z kobiecego punktu widzenia, co okazało się fascynującym eksperymentem. Dla Łukaszewicza najważniejsze w Grochowiaku jest poszukiwanie harmonii i pewien dystans do świata, a także nieustanne dążenie do wewnętrznego spokoju, mimo szokujących obrazów.

Historyk literatury, edytor, krytyk literacki Anna Romaniuk, która zakochała się w poezji Grochowiaka w wieku 12 lat, wspominała, że pierwsze zetknięcie z jego twórczością – zestawioną wtedy w programie szkolnym z Różewiczem, Herbertem i Miłoszem – było dla niej wstrząsem ze względu na rodzaj okrucieństwa i erotyki. Praca nad nową edycją pozwoliła jej odkryć na nowo tom „Haiku”, który wcześniej traktowała marginalnie, a teraz widzi jako dzieło podsumowujące refleksję nad przemijaniem, ale w formie lapidarnej i wyrafinowanej, pozbawionej wcześniejszego turpistycznego bólu. Romaniuk podkreślała, że turpizm Grochowiaka to olbrzymie uproszczenie – dla niego samego oznaczał on akceptację rzeczywistości bez złudzeń, antybohaterszczyznę i sprzeciw wobec mitologizowania PRL-owskiej rzeczywistości. Jej zdaniem Grochowiak chciał mówić prawdę o cierpieniu i brudzie, ale nie po to, by je estetyzować, lecz by okazać czułość wobec człowieka i świata. Zauważyła również, że w poezji Grochowiaka kobieta często jest obiektem obserwacji, podczas gdy w prozie poeta chętniej oddawał jej głos. Praca nad archiwum – rękopisami, maszynopisami i pierwodrukami – pozwoliła jej dostrzec, jak Grochowiak powtarzał niektóre wiersze z tomu na tom, co zdecydowała się zachować, aby nie rozbijać kontekstu i cykli autorskich. Romaniuk mówiła też o swoim „zawodowym skrzywieniu” – zbieraniu rękopisów z ulicy – i o tym, że w pracy edytorskiej kierowała się szacunkiem dla decyzji autora, nie przekraczając progu rzeczy przez niego niepublikowanych. Najbliższa jej jest melancholia i przemijanie w poezji Grochowiaka, którą czyta jako próbę oswajania straty i godzenia się z umykaniem świata.

Literaturoznawca dr Jakub Rawski skupił się na prozie Grochowiaka, która – jak sam odkrył – jest znacznie mniej znana niż poezja. Zauważył, że proza i poezja Grochowiaka to niemal dwie różne postacie, a jego własne doświadczenie z twórczością poety rozpoczęło się podobnie jak u Łukaszewicza – w wieku 16 lat, od „Agrestów”. Rawski podkreślał, że w prozie Grochowiak o wiele częściej i odważniej podejmował tematy wojenne, powstanie warszawskie i Holocaust, o których w poezji pisał rzadko lub wcale. Pracując nad ineditami z archiwum Muzeum Literatury w Warszawie, odnalazł teksty, które nie weszły do edycji profesora Jacka Łukasiewicza sprzed 30 lat – niektóre z nich to zalążki fabuł, inne pełne opowiadania, jak „Brudny”, historia chłopca upokorzonego podczas komisji rekrutacyjnej, który w mundurze przestaje być człowiekiem. Rawski wybrał te teksty, kierując się kryterium spójności fabularnej lub jej zalążka. Zaskoczyło go, że w rękopisach Grochowiaka prawie nie ma skreśleń – poeta miał bardzo kształtne pismo i pisał niemal „na czysto”. Rawski uważa, że „Plebania z Magnoliami”, choć niedoceniana przez samego autora, jest bardzo dobrą powieścią – studium lęku księdza uwikłanego w powojenną rzeczywistość, która narzuca mu wybory, których nie chce. W prozie Grochowiaka widzi wpływy egzystencjalizmu w stylu Camusa, a za najważniejszy przekaz „Trismusa” uznaje ostrzeżenie przed pokusą ideologii – tytułowy szczękościsk to zniewolenie umysłu, które wymaga interwencji z zewnątrz. Rawski najwyżej ceni „Plebanię z Magnoliami” za współczucie wobec słabego, przestraszonego człowieka, a z wierszy szczególnie bliskie są mu „Solidaskalia”, „Epilog z Tearyni” i „Sendwa”.

Uczestnicy zgodnie podkreślali, że Grochowiak bywa niesprawiedliwie zaszufladkowany jako turpista, podczas gdy sam wolał określenie „mizerabilizm”. Jego twórczość to nie fascynacja brzydotą, lecz próba pokazania prawdy o człowieku – słabym, lękliwym, uwikłanym w historię, a jednocześnie zdolnym do czułości. Dyskutowano o trudnych wyborach wydawniczych: o zachowaniu powtórzeń wierszy, o rezygnacji z publikacji rzeczy zupełnie nieukończonych, o porządkowaniu chronologicznym od rękopisu przez czasopismo do tomu autorskiego. Romaniuk tłumaczyła, że układała teksty zgodnie z decyzją autora, aby nie ingerować w jego zamysł, a Rawski opowiadał o pracy z rękopisami, które – choć czasem nieczytelne – były wdzięcznym materiałem ze względu na staranne pismo poety.

Wspominano także o dramatach Grochowiaka – „Chłopcach”, „Partitie na instrument drewniany”, „Lękach porannych” – które są równie różnorodne jak jego proza i poezja, łącząc groteskę z psychologizmem i tematyką wojenną. Romaniuk mówiła o wierszach dla dzieci, publikowanych w „Świerszczyku”, oraz o próbach pisania tekstów piosenek, co pokazuje wszechstronność i ambicje Grochowiaka. Rawski dodał, że poeta lubił sławę i blask, a jego gwiazda w latach 70. zaczęła gasnąć, m.in.  za sprawą ataków Nowej Fali, choć czytelnicy pozostali mu wierni – czego dowodem była długa kolejka na targach książki w 1974 roku. Romaniuk przypomniała anegdotę, że syn poety, zapytany w telewizji o ulubionego poetę, wymienił Różewicza, co Grochowiak miał później powtarzać z przekąsem.

Na zakończenie Łukaszewicz przeczytał wiersze – „Kaczańca” i „Ars Poetica”.

Relacja wideo: Michał KK

Blogpress

from Blogpress - Relacje i opinie https://ift.tt/is1lYSJ
via IFTTT

Popularne posty z tego bloga

Spotkanie z Małgorzatą Wassermann i Bogdanem Rymanowskim - autorami książki "Zamach na prawdę"

"Prawnik w czasach bezprawia". Dyskusja po filmie o Janie Olszewskim

Nigdy nie zapomnimy o bohaterskich żołnierzach - powstańcach. W 150 rocznicę Powstania Styczniowego