Michał Jach: Strategia wojenna Federacji Rosyjskiej zagrożeniem dla suwerenności Rzeczypospolitej
12 marca 2026 roku gościem Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego był Michał Jach, były przewodniczący Komisji Obrony Narodowej, poseł Prawa i Sprawiedliwości, major w stanie spoczynku. Spotkanie miało charakter dyskusji o zagrożeniach ze strony Rosji, stanie polskiej armii, sojuszach i polityce bezpieczeństwa.
Michał Jach rozpoczął od stwierdzenia, że Rosja zawsze była i pozostaje śmiertelnym wrogiem Polski, a jej nienawiść do Polaków ma charakter organiczny – wynika z mentalności, a nie tylko z polityki Putina. Podkreślił, że Polacy rozumieją Rosjan lepiej niż jakikolwiek inny naród, co samo w sobie stanowi powód rosyjskiej niechęci. Jako przykład podał swoje rozmowy z niemieckimi politykami w Bundestagu w 2016 roku, gdy musiał im tłumaczyć, że działania Putina nie są szalone, lecz konsekwentnie realizują jego własne, od dawna deklarowane cele – odbudowę imperium sowieckiego.
Jach zwrócił uwagę na paradoks: mimo że Polska powinna być liderem NATO w analizie rosyjskich planów wojskowych, nie ma u nas porządnego ośrodka analitycznego (think tanku) zajmującego się tym tematem. Wspomniał, że na Akademii Sztuki Wojennej powstała katedra pod kierunkiem generała, który ukończył rosyjską akademię, ale został zwolniony ponad rok temu. Jego zdaniem to skandal, że Polska nie potrafi zdefiniować rosyjskich zagrożeń.
Przytoczył liczne przykłady rosyjskiej taktyki i historii wojskowości – od strat Armii Czerwonej w II wojnie światowej (26,4 mln żołnierzy według prof. Borisa Sokołowa, przy niemieckich 2,6 mln na froncie wschodnim), przez bitwę pod Prochorowką (850 czołgów sowieckich przeciw 273 niemieckim – straty bezpowrotne Rosjan: 334 czołgi, Niemców: 5), po wojnę Jom Kipur, gdzie armia syryjska szkolona przez Rosjan mając przewagę 14:1 w czołgach została rozgromiona przez Izrael.
Jach podkreślił, że Rosjanie od czasów carskich prowadzą wojny tylko na jednym froncie i mają żelazną zasadę: „ludzi u nas mnogo” (wprowadzoną przez Piotra I). Opisał też zdobywanie wzgórza pod Berlinem, gdzie cały batalion rosyjski (ok. 800 ludzi) został wybity przez kilkunastu niemieckich żołnierzy w bunkrze – dowódca dostał odznaczenie, bo wykonał rozkaz.
Odpowiadając na pytanie o możliwość rosyjskiej agresji, Jach stwierdził, że Rosja nie będzie gotowa do wojny w 2027 roku, ponieważ straciła już ok. 12 tys. czołgów, a rocznie jest w stanie wyprodukować jedynie 80–160 nowych i wyremontować 200–400. Dla porównania – Niemcy produkują rocznie ok. 50 czołgów Leopard. Jego zdaniem Rosja jest do pokonania przez Polskę, pod warunkiem odpowiedniego przygotowania.
Mówiąc o sojusznikach, Jach wyraził przekonanie, że Amerykanie pomogą Polsce, ale nie z sympatii, tylko z racjonalnego interesu – mają w Redzikowie tarczę antyrakietową, która jest dla nich strategicznie ważna. Natomiast wobec Niemiec jest sceptyczny – uważa, że chętnie zajęliby Polskę gospodarczo, ale nie militarnie. Podkreślił, że Polska powinna być liderem w regionie, kontynuować ideę Międzymorza (Trójmorza) i nie ufać zachodnioeuropejskim sojusznikom, którzy mają inne interesy.
Krytykował obecny rząd (Platformę Obywatelską) za brak zrozumienia spraw bezpieczeństwa, podając przykład debaty telewizyjnej, w której poseł PO nie wiedział, czym różni się NBP od banku komercyjnego. Mówił też o planowanych zakupach okrętów podwodnych wyposażonych w torpedy – jego zdaniem bez sensu, bo na Bałtyku nie będzie bitew morskich, a okręty powinny mieć pociski manewrujące o zasięgu co najmniej 1000 km, sięgające Kremla, by działały odstraszająco.
Jedna z uczestniczek spotkania wyraziła głęboki niepokój o obecny rząd, który jej zdaniem sprzyja zarówno Niemcom, jak i Rosjanom. Inny uczestnik zwrócił uwagę na to, że mimo wielu lat mówienia o modernizacji, wojsko jest „chore” i toczy je „rak wzajemnych relacji”. Przykładem były śmigłowce AW149 zamówione przez ministra Błaszczaka – pierwsze dostawy w październiku 2023, ale do dziś trwają szkolenia i nie kupiono do nich rakiet. Jego zdaniem transformacja nie nastąpiła, a wojsko tkwi w formalizmach.
Prowadzący dodał, że Polska powinna patrzeć na Rosję nie tylko przez pryzmat działań kinetycznych, ale też destrukcji państwa, dezintegracji i osłabiania siły moralnej. Wskazał na ogromny sukces Rosji w Arktyce – w 2023 roku ONZ przyznał Rosji rozszerzenie szelfu kontynentalnego na północ, co pozwala jej blokować Przejście Północne. Jego zdaniem to mało znany w Polsce fakt, a właśnie dlatego Trump chciał kupić Grenlandię.