Post-neoliberalizm w myśleniu o gospodarce (Zbigniew Krasnodębski, Justyna Schulz, Rafał Woś)

Post-neoliberalizm w myśleniu o gospodarce (Zbigniew Krasnodębski, Justyna Schulz, Rafał Woś)

2 października 2026 roku w Domu Trójmorza w ramach spotkań Wszechnicy odbył się dyskusja „Post-neoliberalizm w myśleniu o gospodarce”. Udział w niej wzięli: Rafał Woś, redaktor naczelny „Tygodnika Solidarnosć” oraz dr Justyna Schulz, główna analityczka Instytutu Zachodniego, ekspertka w dziedzinie gospodarki. Spotkanie poprowadził prof. Zdzisław Krasnodębski.

Prof. Zdzisław Krasnodębski zauważył na wstępie, że o ile liberalizm polityczny przeżywa kryzys, o tyle w ekonomii neoliberalizm trzyma się mocniej, choć i tu mówi się o końcu globalizacji i końcu pewnej ery. Zapytał, co było złego w strategii neoliberalnej, skoro Polska bywa dziś opisywana jako kraj sukcesu.

Rafał Woś odpowiedział, że nie istnieje czysta dyskusja o ekonomii - zawsze jest ona podporządkowana polityce. Opowiedział o mechanizmie „obsadzania w roli krytyka”: gdy jego krytyka transformacji została doceniona przez media liberalne, dopóki wpisywała się w ich narrację, ale gdy zaczął używać tych samych narzędzi wobec bieżącej polityki, przestał się „dobrze zapowiadać”. Porównał logikę transformacji do współczesnej polityki klimatycznej: w obu przypadkach działa doktryna szoku - „musimy działać natychmiast, bo inaczej zginą”, a nauka stoi po jednej stronie. Przypomniał, że plan Balcerowicza uchwalono w grudniu, błyskawicznie, a posłowie opozycji byli „jak barany prowadzone na rzeź”. Jego zdaniem transformacja neoliberalna była błędna, bo niedoceniała popytu prywatnego jako silnika gospodarki. Dowodem ma być sukces rządów Zjednoczonej Prawicy w latach 2015-2023, które „odpaliły drugi silnik” polskiego rozwoju, uruchamiając niewykorzystane zasoby społeczeństwa. Wskazał, że mogło to zadziałać znacznie wcześniej, ale „kurek z pieniędzmi” był zakręcony. Dług publiczny i mobilizacja kapitału prywatnego to jego zdaniem alternatywne źródła finansowania, które mogły być użyte zamiast kapitału zewnętrznego.

Justyna Schulz zgodziła się, że reformy neoliberalne nie były specyfiką polską, lecz częścią dominującego ducha czasu - konsensusu waszyngtońskiego, legitymowanego przez MFW, Bank Światowy i największe nazwiska ekonomistów. W Polsce doszło do tego doświadczenie nieudanych reform lat 80., strach przed kolejną porażką i gotowość akceptowania zagranicznych doradców. Najbardziej uderzyło ją „okrucieństwo” tamtego okresu - założenie, że jednostka jest kowalem swojego losu, a jeśli sobie nie radzi, to jej wina. Sztandarowym przykładem było zamknięcie PGR-ów i pozostawienie regionów bez wsparcia. Jej zdaniem nastąpiła dewaluacja kapitału ludzkiego - zakładano, że Polska ma go za dużo, że problemem są silne związki zawodowe, katolicyzm i „homo sovieticus”. Nie było konceptu generowania kapitału finansowego wewnątrz kraju; jedyną ideą był napływ z zewnątrz. Podkreśliła, że własność rozumiano wyłącznie jako bodziec dla jednostki, a nie jako fundament systemu kredytowego. Tymczasem bez funkcjonującego rynku tytułów własności społeczeństwo nie może być podmiotem zdolnym do zaciągania kredytów. W Niemczech Wschodnich transfer własności na Zachód jest dziś jedną z głównych przyczyn trwałych podziałów.

Prof. Krasnodębski dodał, że na Zachodzie dyskurs był bardziej zróżnicowany - w Niemczech neoliberalizm nigdy nie był tak popularny, a na wykładzie Balcerowicza w Oksfordzie większość słuchaczy była sceptyczna. Zauważył też, że w latach 80. Solidarność była opisywana jako ruch modernizacyjny, a wczesnych latach 90. ta sama wspólnotowość nagle stała się przeszkodą.

Rafał Woś wrócił do wątku popytu prywatnego - jego zdaniem polskie społeczeństwo było „wysuszonym trawnikiem”, który wystarczyło podlać. Neoliberałowie zamiast własnej konewki wzięli wąż od sąsiada, za co zapłacili otwarciem rynku i dominacją zagranicznych firm. PiS napełnił własne konewki, co zadziałało i mogło zadziałać wcześniej. Dodał, że obecnie widać nowe wyzwania: brak podmiotowości w energetyce, cyberbezpieczeństwie i polityce klimatycznej, a Polska jest w sytuacji „dorastającego człowieka”, który awansował, ale ma większy strach i nowe obowiązki.

Justyna Schulz rozwinęła wątek własności: nie chodzi tylko o państwo jako źródło finansowania, lecz o nierozwinięty rynek kapitałowy. Każdy, kto ma własność, mógłby pod jej zastaw wygenerować kapitał, ale wymaga to funkcjonującego rynku tytułów własności, ksiąg wieczystych i sprawnych sądów. Tego w Polsce zabrakło. Podkreśliła, że słabość kapitałowa wynika też z „słabości intelektualnej” — nierozumienia, do czego służy kredyt i dług, oraz braku odwagi ponoszenia ryzyka. Jej zdaniem propozycja prezesa banku centralnego dotycząca finansowania polskich zbrojeń była dobrym krokiem, bo stawiała na rozwój polskich instrumentów finansowych. Pozytywnie oceniła odkupienie części banków, co zmieniło filozofię oddawania ich wyłącznie w ręce zagranicznych właścicieli.

Zauważyła, że w pierwszym okresie własność była podkreślana, ale wyłącznie jako bodziec dla jednostki do lepszej pracy i zysku. Nie dostrzegano znaczenia tytułu własności jako filaru systemu kredytowego. Dodała, że w Niemczech Wschodnich transfer własności na Zachód sprawił, że mieszkańcy stracili decyzyjność, a dywidendy płyną ze wschodu na zachód.

Prof. Krasnodębski przeszedł do współczesności, pytając, czy Polska pokonała pułapkę średniego dochodu, czy istnieje trwała zależność. 

Rafał Woś odpowiedział, że Polska pokonała tę pułapkę, bo sukces pierwszej fazy transformacji został szerzej rozdzielony. Podał przykład rodziny emerytów, która kiedyś spędzała weekendy przed telewizorem, a dziś chodzi do restauracji i jeździ na wakacje. Ta zmiana wywołała jednak gniew tych, którzy byli przyzwyczajeni do dystansu społecznego - klasycznym przykładem są nauczyciele oburzeni tym, że kasjer w Biedronce zarabia tyle samo. Jego zdaniem weszliśmy w model kapitalizmu powszechnego, podobnego do powojennego Zachodu. Nowe wyzwania to brak podmiotowości w energetyce, polityce klimatycznej i relacjach z Unią, która jego zdaniem przybiera formę imperialną. Polskie elity są przywiązane do wyidealizowanej wizji integracji europejskiej, ale nowe pokolenie widzi, że relacje nie są partnerskie.

Justyna Schulz zgodziła się częściowo, ale podkreśliła, że nadal słabym punktem jest płytki rynek kapitałowy i zależność decyzji inwestycyjnych od inwestorów zagranicznych lub środków unijnych. Jej zdaniem kolejny kryzys obligacji skarbowych może zmienić myślenie i skłonić do większego uniezależnienia.

Prof. Krasnodębski przytoczył tezę Wolfganga Strecka, że Unia przybiera formę imperialną, neoliberalną, a centrum (Francja, Niemcy) jest zbyt słabe, by stać się silnym imperium. Jego zdaniem spór między obecną koalicją a opozycją dotyczy właśnie zależności i suwerenności.

W dyskusji jeden  uczestników przypomniał wywiad z Balcerowiczem z 1986 roku, w którym mówił on, że modelem będzie „model włoski”, a nie skandynawski. Skrytykował Balcerowicza jako teoretyka marksizmu, który nigdy nie prowadził firmy, i twierdził, że transformacja służyła przejęciu gospodarki przez obcy kapitał, głównie niemiecki. Jego zdaniem Polska rozwijała się dobrze także przed Unią, a analizę należy zaczynać od opisu, ile firm jest w obcych rękach.

Inny z uczestników zwrócił uwagę, że gdyby transformacja ruszyła w latach 80., model byłby inny, bo dominowały inne środowiska eksperckie. Wskazał na Finlandię i agencję Sitra jako ciekawy model państwa łączącego think tank z instytucją finansującą innowacje, a także na Tajwan i baskijską Mondragón jako przykład spółdzielczo-pracowniczej korporacji.

Prof. Krasnodębski zgodził się, że transformacja zaczęła się od teorii, a nie od patrzenia na konkretne przykłady, i podał przykład Danii, gdzie duże firmy są instytucjami narodowymi zakorzenionymi w społeczeństwie.

Jeden z uczestników przypomniał hasło KOR-u z 1988 roku: „uwłaszczenie nomenklatury w zamian za wolność”, które zapoczątkowało proces Okrągłego Stołu. Jego zdaniem ideologia liberalna była zasłoną dla tego procesu. Dodał, że w NRD po 1989 roku kluczowe stanowiska mogli zajmować tylko ludzie spoza Stasi, co w praktyce oznaczało wymianę na przybyszów z Zachodu.

Inny uczestnik spotkania zapytał, czy zmierzamy w stronę coraz bardziej aktywnego państwa i gdzie jest granica przesilenia, oraz czy widzimy zagrożenia dla Polski ze strony megakorporacji technologicznych.

Rafał Woś odpowiedział, że spór o państwo jest pozorny - państwo zawsze było ważnym aktorem kapitalizmu. „Państwo minimalne” nie oznacza braku państwa, lecz decyzję o nieinterwencji, co faworyzuje tych, którzy już mają kapitał. Trump nie likwiduje państwa, lecz używa go do realizacji interwencjonistycznej polityki celnej i surowcowej. Prawdziwy spór dotyczy tego, czyje ma być państwo i na czyją korzyść ma działać. Neoliberalizm w formie z lat 90. nie wróci; raczej będziemy mieli do czynienia z lokalnymi odmianami trumpizmu.

Justyna Schulz zgodziła się częściowo, ale podkreśliła, że liczy się sposób, w jaki państwo wspiera gospodarkę: czy dzieli się ryzykiem z przedsiębiorcami, czy arbitralnie definiuje zwycięzców i przegranych, jak jej zdaniem robi Unia w polityce klimatycznej. Wskazała na tradycję banków spółdzielczych i potrzebę wspierania form wspólnego gromadzenia majątku. Jej zdaniem następny kryzys pokaże granice zadłużania się państw, zwłaszcza w kontekście zbrojeń kontra systemów zabezpieczeń społecznych.

Relacja: Blogpress.pl

Blogpress

from Blogpress - Relacje i opinie https://ift.tt/NtJqYy8
via IFTTT

Popularne posty z tego bloga

Spotkanie z Małgorzatą Wassermann i Bogdanem Rymanowskim - autorami książki "Zamach na prawdę"

"Prawnik w czasach bezprawia". Dyskusja po filmie o Janie Olszewskim

Nigdy nie zapomnimy o bohaterskich żołnierzach - powstańcach. W 150 rocznicę Powstania Styczniowego