Ziemkiewicz i Pietryga: Dlaczego Polska kręci się w kółko? Mechanizmy fatalizmu
Spotkanie autorskie z Rafałem Ziemkiewiczem - autorem książek „Jakie piękne samobójstwo” oraz „Elektorat Łyknie Wszystko” (wraz z Pawłem Lisickim), które odbyło sie w ramach Welconomy Forum w Toruniu, zostało poprowadzone przez redaktora Tomasza Pietrygę - redaktora naczelnego „Dziennika Gazety Prawnej".
Rozmowa obracała się wokół pytań o polską naturę polityczną, historyczne zapętlenie i mechanizmy, które sprawiają, że Polska „kręci się w kółko”. Ziemkiewicz, choć często postrzegany jako złowieszczy, sam o sobie mówi jako o optymiście – jego celem jest bowiem opisywanie mechanizmów, a nie przepowiadanie katastrof. Twierdzi, że Polacy nie widzą lasu, tylko pojedyncze drzewa, a jego zadaniem jest tłumaczenie przyczynowo-skutkowych zależności, które nie są fatum, lecz skutkiem – jak u Norwida – „fatalności socjalnej i historycznej”.
Zdaniem Ziemkiewicza, Polska nie przerobiła XIX-wiecznej wojny chłopskiej, jak zrobiła to Zachodnia Europa. Brak krwawego, klasowego starcia sprawił, że nie wykształcił się wzajemny szacunek między stanami, a antagonizmy rozładowywały się ucieczkami lub kooptacją – jak w przypadku kosynierów, którzy mieli stawać się symboliczną szlachtą. W efekcie, po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, każdy zaczął uważać się za szlachtę, a spór o to, kto ma prawo rządzić, zdominował politykę. Przykładem jest sanacja, która – zdaniem pisarza – rządziła w przekonaniu o swoim wyłącznym moralnym prawie do władzy, nie dopuszczając nikogo do steru. Ta sama logika, choć na odwrotnym ideowo wektorze (zamiast mocarstwowości – kompleks biednej panny bez posagu), powtarza się dziś: opozycja nie jest traktowana jako polityczna konkurencja, lecz jako bunt chamstwa.
Ziemkiewicz wskazuje na głęboko zakorzenioną polską cechę – donoszenie i szukanie zewnętrznego sojusznika przeciwko swoim. Opowiadał o swoich badaniach w USA, gdzie urzędnik imigracyjny wytłumaczył mu, że Polacy częściej tracą wizy turystyczne, bo sami na siebie donoszą, podczas gdy Kubańczycy czy Meksykanie tworzą solidarny mur. Wspominał też Jerzego Giedroycia, który za największą klęskę swego życia uznał to, że nie zdołał osłabić w Polakach instynktu służalczości wobec innych krajów.
W kontekście współczesności, Pietryga pytał o program SAFE (pożyczki na remonty) jako przykład niemożności porozumienia w sprawach egzystencjalnych. Ziemkiewicz ripostował, że to zły przykład – bo woli sam wziąć kredyt niż oddać kontrolę wujowi – ale przyznaje, że sedno jest trafne: elity nie są wspólnotą. Mamy politykę jak boks, nie jak mecz piłkarski – liczy się tylko, by zadać cios, a nie grać według reguł. Jako dowód podaje podwójne standardy w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa: ci, którzy przez osiem lat krytykowali wybór sędziów przez polityków, teraz sami chcą takiego wyboru, i odwrotnie.
Pytany o przyszłość i o to, czy łódka polskiej polityki gdziekolwiek dopłynie, Ziemkiewicz odpowiedział, że to pytanie do wróżki. Jednak wskazał na przełom geopolityczny – koniec porządku z Bretton Woods, zmianę postawy Chin, rezygnację Ameryki z roli hegemona na rzecz sieci „państewek feudalnych”. W tym nowym świecie Polska znów może wpaść w pułapkę ufania zewnętrznym wybawcom – mitowi Napoleona, który dziś przybrał postać Donalda Trumpa. Polska prawica znowu wierzy, że skoro Trump bije wspólnych wrogów, to robi to po to, by Polsce dać niepodległość. Tymczasem on realizuje amerykańskie interesy, a polskie – co najwyżej przypadkiem.
from Blogpress - Relacje i opinie https://ift.tt/AZdJMnv
via IFTTT