NA ŻYWO: PiSowski Przegląd Tygodnia Józefa Orła; Klub Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich (Klub Ronina)
9 marca 2026 roku spotkanie w Klubie Ronina składało z dwóch części:
18.00 – PiSowski Przegląd Tygodnia Józefa Orła
19.00 – Klub Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich z radia Wnet pod dyrekcją Krzysztofa Skowrońskiego
cz. 1 - Przegląd Tygodnia Józefa Orła
Spotkanie w Klubie Ronina rozpoczęło się od przeglądu tygodnia w wykonaniu Józefa Orła, który skoncentrował się na dwóch głównych tematach: sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości oraz eskalacji konfliktu z Iranem.
Szef klubu Ronina omówił wewnętrzną dynamikę w PiS, komentując wybór Przemysława Czarnka na kandydata na premiera. Jego zdaniem nie był to przypadek, ponieważ Morawiecki nie mógł liczyć na poparcie większości partyjnego aparatu, a kandydaci z samorządów nie mieli odpowiedniego doświadczenia państwowego.
Orzeł przedstawił swoją wizję roli Czarnka w partii - miałby on przede wszystkim scalić środowisko prawicowe, odzyskać elektorat tracony na rzecz Konfederacji i stać się głównym negocjatorem z tym środowiskiem.
Z kolei Mateusz Morawiecki, który - jak to ujął - „urwał się ze sznurka dyscypliny partyjnej”, mógłby podążać w stronę centrum i przyciągać wyborców z umiarkowanych środowisk. Według Orła, choć ich drogi się rozchodzą, nie musi to oznaczać otwartej wojny - pod warunkiem, że Jarosław Kaczyński umiejętnie nimi pokieruje. Szef Klubu Ronina podkreślił, że Kaczyński od lat buduje swoją pozycję na zarządzaniu wewnętrznym konfliktem, a teraz jego rola będzie kluczowa w utrzymaniu równowagi.
W dalszej części Józef Orzeł odniósł się do innych ważnych postaci w partii, jak choćby do Patryka Jakiego i środowiska Ziobrystów, które określił jako zdyscyplinowane i inteligentne, ale pozbawione obecnie silnego przywództwa. Zwrócił uwagę na długą ławkę kadrową PiS-u, która - jego zdaniem - jest niewykorzystana, bo poszczególni politycy zbyt często mówią we własnym imieniu, a nie w imieniu partii.
Wyraził też opinię na temat Przemysława Czarnka jako polityka o unikalnym profilu - profesora, który jednocześnie potrafi być blisko zwykłych ludzi, co budzi zaufanie, szczególnie wśród kobiet. Jego zdaniem to właśnie Czarnek, a nie Nawrocki, ma szansę stać się naturalnym następcą Kaczyńskiego, jeśli ten zacznie go świadomie budować.
Następnie Józef Orzeł przeszedł do kwestii międzynarodowych, skupiając się na wojnie z Iranem. Przyznał, że spodziewał się innego scenariusza - raczej działania w stylu operacji w Wenezueli, czyli precyzyjnego uderzenia w przywództwo. Tymczasem Amerykanie i Izraelczycy, wykorzystując nadarzającą się okazję do likwidacji części irańskich przywódców, wciągnęli się w otwarty konflikt, który może przybrać formę długotrwałej wojny na wyniszczenie. Zwrócił uwagę na strategiczne konsekwencje, w tym blokadę cieśniny Ormuz, przez co ubezpieczyciele wstrzymali się od ochrony tankowców, co sparaliżowało transport ropy i gazu.
Podkreślił, że Europa, w tym Polska, może odczuć to szczególnie dotkliwie, nie tylko przez wzrost cen surowców, ale także przez problemy z produkcją nawozów, które są kluczowe w rozpoczynającym się sezonie rolniczym. Zwrócił uwagę na paradoks sytuacji, w której polski monopolista azoty już wstrzymał produkcję z braku gazu.
W swoich rozważaniach Orzeł nawiązał też do braku strategii - zarówno energetycznej, jak i obronnej - w Polsce. Skrytykował podejście do zakupów zbrojeniowych, które nie są poprzedzone realną analizą charakteru przyszłej wojny. Odnosząc się do doświadczeń z Ukrainy, wskazał na konieczność dostosowania się do nowej rzeczywistości pola walki, w której dominują drony, a innowacje rodzą się oddolnie.
Drugą część spotkania w Klubie Ronina prowadził Krzysztof Skowroński, który wraz ze Szczepanem Rumanem i Piotrem Nowakiem tworzy Klub Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich – cykliczną audycję w Radiu Wnet.
Na wstępie Skowroński opowiedział o genezie powstania klubu, która sięga spotkania poświęconego projektowi budowy elektrowni atomowych w Polsce. Choć wówczas pomysł Szczepana Rumana spotkał się ze sceptycyzmem przyjaciół, to właśnie z tamtej dyskusji zrodziła się nazwa i formuła audycji, której celem jest rozmowa o fundamentalnych sprawach gospodarczych i geopolitycznych, a nie o bieżącej polityce. Skowroński przyznał z humorem, że inspiracją była również retoryka Donalda Trumpa dotycząca metali ziem rzadkich.
Szczepan Ruman uzupełnił tę opowieść, podkreślając, że choć pierwotny projekt atomowy wciąż jest realny, to sytuacja na świecie uległa zmianie – wojna w Iranie, napięcia na linii USA-Chiny i presja surowcowa sprawiają, że trzeba myśleć o bezpieczeństwie energetycznym tu i teraz. Zwrócił uwagę na paradoks unijnej polityki klimatycznej, która zmusza Polskę do odchodzenia od węgla, podczas gdy Chiny – kraj o podobnych uwarunkowaniach surowcowych – właśnie na węglu budują swoją potęgę. Jego zdaniem Polska powinna pójść tą samą drogą, stawiając na nowoczesne bloki węglowe, które zapewnią niskie ceny energii i niezależność od importu.
Piotr Nowak mówił z kolei o finansowaniu zbrojeń. Ostrzegał przed unijnym mechanizmem SAFE, który – choć przedstawiany jako „najtańszy pieniądz” na cele obronne – w rzeczywistości jest pułapką polityczną i gospodarczą. Zwrócił uwagę na ukryte warunkowości, nieznane kamienie milowe oraz fakt, że lista zakupów jest tajna dla Polaków, ale znana 26 innym krajom UE. Najbardziej interesującą alternatywą jest według niego propozycja prezesa NBP prof. Glapińskiego i prezydenta, by sięgnąć do zysków banku centralnego wypracowanych na zakupie złota. To ok. 180–190 mld zł, które mogłyby trafić do budżetu bez zadłużania się i bez unijnych ograniczeń.
Ruman rozwinął ten wątek, wskazując na skalę zadłużenia generowanego przez obecny rząd – ok. 300 mld rocznie – co w perspektywie trzech lat daje blisko bilion złotych. W tym kontekście trudno uznać, że brakuje pieniędzy na obronność. Dodał też, że nawet jeśli sięgnąć po środki z SAFE, to pieniądze te trafią głównie do niemieckich i francuskich koncernów, a nie do polskiego przemysłu, który nie ma zdolności wytwórczych. Zwrócił uwagę, że budowa nowej fabryki zbrojeniowej w Polsce trwa 6–7 lat, a tymczasem wymogi SAFE zakładają dostawy sprzętu do 2030 roku, co jest całkowicie nierealne.
W drugiej części doszło do ożywionej dyskusji z publicznością. Jeden z uczestników zwrócił uwagę, że konstrukcja proponowanej pożyczki jest niekorzystna – przez pierwsze 10 lat spłaca się tylko odsetki, a potem kapitał, co w dłuższej perspektywie jest bardziej obciążające niż emisja obligacji skarbowych. Inny z gości pytał o realne możliwości produkcyjne polskiego przemysłu, wskazując, że bez odpowiednich narzędzi i maszyn żadna strategia zbrojeniowa nie ma sensu. Kolejny mówca poruszył kwestię braku spójności w zakupach – trzy typy czołgów podstawowych to logistyczny absurd.
Pojawiły się też głosy o konieczności spojrzenia na problem w perspektywie czasu. Jeśli wojna wybuchnie za rok lub dwa, żadne programy inwestycyjne nie zdążą przynieść efektów. Wtedy jedynym ratunkiem byłaby gotowość do przyjęcia wsparcia sojuszniczego, co z kolei wymaga sprawnej infrastruktury, jak choćby Centralnego Portu Komunikacyjnego.
Na zakończenie Józef Orzeł podsumował, że największym problemem Polski jest brak strategii obronnej. To politycy, a nie wojskowi, powinni określić, do jakiej wojny chcemy się przygotować, a dopiero potem decydować o zakupach i rozwoju przemysłu. Wskazał też na potrzebę współpracy w ramach Międzymorza, która mogłaby być alternatywą dla uzależnienia od niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Mimo pesymistycznej diagnozy padła też nadzieja – skoro nie ma dobrego rządu, trzeba mieć przynajmniej dobry klub, który będzie te ważne tematy podnosił.


