Piotr Witt - "Przedpiekle sławy. Chopin i jego Paryż". Prowadzenie - Konrad Mędrzecki
W siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie 5 marca 2026 roku miało miejsce spotkanie z pisarzem i publicystą Piotrem Wittem, który ma cykliczne audycje w Radio Wnet. Autor mówił o swojej książce o Chopinie, Europie, Francji i oczywiście o Polsce.
Spotkanie otworzyła przedstawicielka wydawcy, którym jest łódzki Dom Wydawniczy Księży Młyn, która serdecznie podziękowała Piotrowi Wittowi za powierzenie im książki i pokrótce nakreśliła jej długą drogę do czytelnika. Wspomniała, że historia opisana w książce zaczęła się kształtować już 22 lata wcześniej, a jej fragmenty były publikowane przy okazji innych opracowań, by ostatecznie w 2010 roku ukazać się jako samodzielne wydanie. Wyraziła ogromną radość i wdzięczność, że teraz, po latach, mogą zaprezentować trzecie, pięknie wydane wydanie, które ukazało się tuż po konkursie chopinowskim.
Następnie głos zabrał sam Piotr Witt, który z właściwym sobie humorem i swadą powitał gości, ze szczególnym uwzględnieniem swojej żony, Marii Witt, którą nazwał właściwą współautorką książki. W swojej wypowiedzi szybko przeszedł do sedna, czyli do genezy książki, którą określił jako efekt "narastającego oburzenia". Wyjaśnił, że postanowił opisać zupełnie pomijany przez biografów okres piętnastu miesięcy od przyjazdu Chopina do Paryża do jego pierwszych triumfów. Jego oburzenie wzięło się stąd, że początkowo książka spotkała się z oporem – pierwsza recenzja, zamówiona w Narodowym Instytucie Fryderyka Chopina, była nieprzychylna, sugerując, że fragment biografii nie jest wart wydania. Dopiero entuzjastyczna opinia krytyka Andrzeja Dobosza i determinacja urzędnika z ministerstwa pozwoliły książce ujrzeć światło dzienne. Piotr Witt dał do zrozumienia, że Instytut do dziś podchodzi do jego pracy z rezerwą.
Konrad Mędrzecki, prowadzący spotkanie, z podziwem odniósł się do warsztatu autora, podkreślając, że jest on "łowcą detali", który potrafi na bazie drobnego szczegółu zbudować fascynującą opowieść. Zwrócił uwagę na bogactwo tła historycznego w książce – obraz Paryża, podróże dyliżansami, epidemię cholery – oraz na intrygujący wątek słabych palców Chopina.
To spostrzeżenie prowadzącego stało się punktem wyjścia do dłuższego wywodu Piotra Witta. Z pasją sprostował on mit o słabych palcach kompozytora, tłumacząc, że problemem nie była jego gra, lecz ówczesna budowa fortepianów. Wyjaśnił, że drewniane ramy instrumentów pozwalały na osiągnięcie tylko niewielkiej głośności, co zmuszało Chopina do kameralnego, "cichego grania", które sam zresztą preferował. Ta cecha jego gry była jednak przyczyną, dla której nie mógł dawać wielkich, dochodowych koncertów, ponieważ nie byłby słyszany w dużych salach. Dopiero późniejsze wynalezienie żeliwnej ramy zrewolucjonizowało fortepiany i grę pianistów takich jak Liszt.
Prowadzący wrócił do wątku biedy i trudnych początków Chopina w Paryżu, pytając o trzy legendy związane z jego nagłym wybiciem się. Piotr Witt szczegółowo omówił, jak weryfikował te legendy. Opowiedział o rozmowie z baronem Guyem de Rothschildem, który przyznał, że rodzinna opowieść o pomaganiu Chopinowi to tylko plotka, niepotwierdzona żadnymi dokumentami. Podobnie legenda o księciu Radziwille okazała się nieprawdziwa. Witt z przekonaniem stwierdził, że biografowie, skupiając się na zamożnych protektorach, zupełnie przeoczyli prawdziwe tło tamtych miesięcy – straszliwą epidemię cholery, która sparaliżowała życie Paryża, zamknęła sale koncertowe i zmusiła bogatych melomanów do ucieczki z miasta, co uniemożliwiło Chopinowi jakąkolwiek publiczną działalność.
Na koniec Konrad Mędrzecki poruszył jeszcze wątek przyjaźni Chopina z malarzem Eugenem Delacroix i jego słynnego, niedokończonego podwójnego portretu kompozytora i George Sand. Piotr Witt wyjaśnił, że ten obraz był jego pierwszym "spotkaniem" z Chopinem jeszcze w czasach pracy w redakcji "Sztuki". Podkreślił, że w książce starał się sprostować błędne interpretacje tego dzieła, zwracając uwagę na mistrzostwo kolorystyczne Delacroix. Prowadzący zakończył spotkanie osobistą refleksją, że książka Witta jest tak wciągająca, iż można przez nią przegapić swój przystanek autobusowy.
Na zakończenie głos ponownie zabrał wydawca, dziękując autorowi, jego żonie, Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich i Radiu Wnet za gościnę i promocję książki.
Relacja wideo: Michał KK
from Blogpress - Relacje i opinie https://ift.tt/SPTGhRy
via IFTTT