Wieczór wspomnień o Henryku Krzeczkowskim (Polska Wielki Projekt)
20 lutego 2026 r. w Domu Trójmorza w Warszawie odbyło się spotkanie poświęcone osobie Henryka Krzeczkowskiego. Ten eseista, tłumacz, o błyskotliwym umyśle, niezwykłej osobowości i skomplikowanej biografii odegrał wielką rolę w odnowie myśli konserwatywnej w czasach przełomu. W rozmowie wzięli udział: Marek Jurek, Paweł Kaczorowski, Robert Kostro, Andrzej Załuska. Dyskusję poprowadził prof. Zdzisław Krasnodębski.
Wieczór wspomnień o Henryku Krzeczkowskim był spotkaniem ludzi, którzy znali go osobiście lub intelektualnie, a których połączyła chęć przywołania postaci niezwykle barwnej, enigmatycznej i ważnej dla polskiego życia intelektualnego i politycznego drugiej połowy XX wieku. Rozmowa toczyła się wokół jego osobowości, biografii, poglądów oraz wpływu, jaki wywarł na swoich przyjaciół i uczniów.
Prof. Zdzisław Krasnodębski, który otworzył spotkanie, podkreślił, że o Krzeczkowskim zwykle mówi się najpierw jako o człowieku, który realizował się głównie w rozmowie. Przypomniał skomplikowaną historię jego tożsamości – trzy nazwiska i trzy imiona, dzieciństwo w żydowskiej rodzinie w Stanisławowie, wojenne losy w Związku Sowieckim, a potem służbę w wywiadzie PRL. Zwrócił uwagę na paradoksy jego życia: homoseksualizm, pochodzenie, a jednocześnie fakt, że ludzie poznali go jako konserwatystę, katolika i gorliwego Polaka. Krasnodębski wspominał, że poznał go w Dubrowniku na początku lat 80., a ich znajomość rozwijała się w środowisku związanym z Krzysztofem Michalskim i powstającym Instytutem Nauk o Człowieku w Wiedniu. Mówił też o ostatnich latach życia Krzeczkowskiego, który zmarł na AIDS w połowie lat 80., oraz o tym, że z perspektywy czasu uznaje go za niedocenianego intelektualnie.
Andrzej Załuska, który dołączył do rozmowy z Wiednia, opowiedział o swojej znajomości z Krzeczkowskim, którą zapoczątkował Paweł Hertz w Warszawie. Wspominał go jako człowieka niezwykle obytego, świetnie znającego się w towarzystwie, ale też jako kogoś, kto potrafił umiejętnie wydobywać informacje – co Załuska łączył z jego wywiadowczą przeszłością. W Wiedniu, gdzie obaj się znaleźli w czasie stanu wojennego, Krzeczkowski jawił mu się jako ktoś doskonale zorientowany w realiach miasta, co utwierdzało go w przekonaniu o jego niezwykłym życiorysie.
Paweł Kaczorowski mówił o Krzeczkowskim przede wszystkim jako o postaci, którą znał z seminariów w Dubrowniku, ale przede wszystkim jako o eseisty i tłumaczu. Wymienił jego najważniejsze przekłady, a także przywołał opinię Leszka Kołakowskiego, który miał powiedzieć, że Krzeczkowski to najmądrzejszy człowiek w Warszawie. Kaczorowski zwrócił uwagę na jego nieprzewidywalność w rozmowie, która charakteryzowała go na równi z wybitnym socjologiem Edwardem Shilsem.
Marek Jurek, który poznał Krzeczkowskiego w ostatnim roku jego życia w klubie Dziekania, wspominał go jako osobę aktywną w środowisku opozycyjnym, pełną francuskich cytatów i charakterystycznego wschodniego akcentu. Podkreślił jego przenikliwość polityczną – Krzeczkowski przewidział trwanie postkomunizmu po upadku systemu, co Jurek jako młody człowiek uważał za nierealne. Mówił też o dwóch nieudanych projektach politycznych Krzeczkowskiego: zbliżeniu środowiska Polityki Polskiej z Tygodnikiem Powszechnym oraz pomyśle na koncesjonowaną opozycję w drugiej połowie lat 80., wobec czego środowisko Jurka było sceptyczne. Wspominał także jego skłonność do mitomanii i opowieści, jak choćby tę o potrzebie uzupełnienia niedoboru alkoholu we krwi.
Robert Kostro, który nie znał Krzeczkowskiego osobiście, mówił o nim jako o postaci formacyjnej dla środowiska Ruchu Młodej Polski. Podkreślił, że Krzeczkowski, wraz z Pawłem Hercem, otworzył młodych ludzi na inny rodzaj myślenia politycznego – wolny od marksizmu, głęboko zakorzeniony w literaturze i refleksji nad tożsamością narodową. Zwrócił uwagę, że Krzeczkowski był swego rodzaju neokonserwatystą, który musiał swoje przekonania wypracować intelektualnie, co czyni go szczególnie ważnym w zlaicyzowanym świecie.
W dyskusji przewijały się również wątki trudne: jego służba w wywiadzie, żydowskie pochodzenie, homoseksualizm. Uczestnicy zgodnie podkreślali, że Krzeczkowski nie negował swojego pochodzenia, ale nie czynił z niego osi tożsamości. Był po prostu Polakiem z asymilowanej rodziny. Jego wiara katolicka, mimo kontrowersji i pytań, była uznawana przez większość za autentyczną – praktykował, mówił o rekolekcjach, chciał spocząć w Tyńcu.
Podsumowując, spotkanie odsłoniło postać Krzeczkowskiego jako kogoś, kto łączył w sobie sprzeczności: był oficerem wywiadu i głęboko wierzącym katolikiem, człowiekiem o skomplikowanej przeszłości i niezłomnym orędownikiem polskości, mitomanem i przenikliwym intelektualistą. Jego dziedzictwo – eseje, przekłady, a przede wszystkim sposób myślenia o literaturze jako przestrzeni prawdy życiowej i odpowiedzialności narodowej – pozostaje aktualne i domaga się dalszego opracowania, także poprzez publikację jego dzienników.
from Blogpress - Relacje i opinie https://ift.tt/0gfzuDq
via IFTTT